Scjentolodzy wygrali sprawę sądową
Sąd Wyższej Instancji w Saarland wydał wyrok, na mocy którego służby wywiadowcze nie mogą dłużej monitorować działalności kontrowersyjnego Kościoła Scjentologicznego.
Cztery lata temu saarlandzki sąd pozwolił Federalnemu Biuru ds. Ochrony Konstytucji „wziąć pod lupę” działania lokalnej grupki Scjentologów. Wygląda jednak na to, że ten nadzór nie dał żadnych obciążających dowodów i nie ma teraz powodu, by nadzór miał być kontynuowany.
Decyzja została ciepło powitana przez członków sekty, którzy – jak twierdzą – są poniżani przez rząd i prześladowani ze względu na swoje religijne wierzenia, bez żadnych ku temu powodów.
W Niemczech ruch scjentologiczny uważany jest przede wszystkim za biznesowe przedsięwzięcie. Już w 2003 roku Kościół był zwolniony z podatku – tak jak wszystkie instytucje religijne w tym kraju.
W roku 1997 w jednej z amerykańskich gazet pojawiło się ogłoszenie podpisane m. in. przez Toma Cruise’a, Dustina Hoffmana i Olivera Stone’a w którym porównali oni traktowanie Kościoła Scjentologicznego do Holokaustu.
W listopadzie sąd w Kolonii zajął przeciwne stanowisko, pozwalając służbom wywiadowczym kontynuować nadzór, gdyż pojawiły się przesłanki, jakoby działalność Scjentologów godziła w demokrację. Opierając się na niepublikowanych źródłach, sąd uznał, że ruch łamie podstawowe ludzkie i obywatelskie prawa.
Sabine Weber, rzecznik Kościoła Scjentologicznego twierdzi, że te pomówienia są śmieszne, a o działalności ruchu można poczytać we wszystkich jego ośrodkach. Scjentolodzy wierzą w pokój i harmonię, a prawa ludzkie to jedna z najważniejszych wartości – dodaje Weber. Kobieta jest przekonana, że śledztwo godzi w Kościół, jest instrumentem dyskryminacji. Według niej żadna inna organizacja nie-ewangelicka nie jest prześladowana tak jak Scjentolodzy, a w dodatku nie ma podstaw, żeby to właśnie Scjentolodzy byli pod specjalnym nadzorem.
Ale Hans Liebl, Szef Organizacji ds. Sekt w monachijskiej archidiecezji wierzy, że nadzór policyjny powinien być zintensyfikowany. Scjentolodzy to ruch anty-konstytucyjny. Totalitarne wierzenia są zawarte w pismach jego założyciela - Rona Hubbarda.
Kościół utrzymuje, że rządowa obserwacja ma podłoże polityczne i narusza ich prawo do wolności wyznania. W ogóle nie mamy swobody ruchy w Niemczech – mówi Weber.
Członkowie sekty udokumentowali setki nadużyć do praw człowieka w przypadku własnych członków oraz różne podstępy, które były użyte przez nadzór policyjny, np. agenci infiltrujący kościół, fałszywe raporty o Scjenotologach, jakoby dawali łapówki parafianom aby kłamali na rzecz swoich kolegów – członków.
Niemieccy Scjenotologowie utrzymują, że są zwalniani z pracy i mają problemy ze znalezieniem nowej, są wyłączani z partii politycznych i odmawia się im prawa do pracy na stanowiskach rządowych z powodu ich religii.
Niestety, są również dowody wskazujące na praktyki prania mózgów, rozdzielania rodzin, zmuszania ludzi do opuszczania i sprzedawania swoich domów i posiadłości i dzielenia się pieniędzmi z sektą.
Weber podsumowuje wszystkie podejrzenia jednym słowem – kłamstwa. Podkreśla, że sąd ponownie uznał, iż żadne z ich działań nie jest podejrzane.

