Członkowie zakazanej malezyjskiej sekty religijnej oskarżają rząd o prześladowanie
KUALA LUMPUR, Malezja - Zakazana sekta religijna oskarżyła we środę rząd o łamanie praw człowieka poprzez aresztowanie dziesiątków ludzi z ich wspólnoty według prawa muzułmańskiego, które zabrania głoszenia nauk niezgodnych z tą religią.
Czworo przedstawicieli Królestwa Niebios wystosowało notę protestacyjną do rządowej Komisji Praw Człowieka, twierdząc, że wyznawcy sekty „byli zastraszani, prześladowani i niesprawiedliwie oceniani oraz zmuszani przez władzę.”
“To, co zaczęło się dla mnie jako niewinne i ubogacające doświadczenie, zmieniło się w koszmar” – mówi Judith Lillian McDonald, 54-letnia nacjonalistka nowozelandzka i członek Królestwa Niebios, którą aresztowano podczas najazdu policji w zeszłym tygodniu na siedzibę sekty w północno-wschodnim rejonie Terengganu.
“Nie czuję się już bezpieczna w tym kraju” – powiedziała McDonald, która została uwolniona, gdyż władze uznały ją za chrześcijankę i nie może być sądzona według prawa islamskiego.
Podejrzewa się, że sekta ma setki wyznawców w prawie muzułmańskim obszarze w północno-wschodniej Malezji, ale zanotowano również jej wyznawców wśród Afrykanów, Hindusów i Brytyjczyków.
Wyznawcy twierdzą, że przyszli z prawie wszystkich religii do tego niemal muzułmańskiego kraju, ale zaprzeczają, jakoby głosili odszczepieńcze nauki. Świat się o nich dowiedział w tym roku, gdy wybudowali imbryk wielkości domu, parasolkę i łódź, które opisali jako wyraz ich wewnętrznej harmonii.
Tłum składający się z około 30 ludzi, którzy przypuszczalnie mieli dość nauk sekty, zaatakował siedzibę kultu w zeszłym tygodniu, podkładając ogień pod niektóre budynki. Nie zanotowano ofiar, ale przywódca sekty, Ariffin Mohammed (Ayah Pin), zniknął po incydencie.
Komisja ogłosiła, że zbada sprawę i wystosuje odpowiednie rekomendacje do rządu, aby wskazać rozwiązanie tej sytuacji. Jednakże ich sugestie nie są dla rządu wiążące.

