W dzień wyborów świadkowie pozostaną w domach
USA - W czasie, gdy nawet mały procent głosów w kluczowych stanach może okazać się decydującym, świadkowie Jehowy pozostają wierni swojemu kierownictwu w Brooklynie i nauczaniu, że ich królestwo nie jest z tego świata.
Michael Dobbs ze zboru w Westlake zapytany, ilu spośród 85 członków kongregacji będzie głosować w listopadzie, odpowiada szybko: "Żaden".
"Nie można uchwalić ustawy o miłości. Nie można zmusić ludzi do tego by się miłowali" powiedziała Carole Johnson, 67 lat, z North Ridgeville w stanie Ohio. "Musisz to robić z serca".
Zanim została świadkiem Jehowy 32 lata temu, Carole Johnson nie tylko głosowała na John’a Kennedy’ego w 1960 roku, ale też pracowała w jego sztabie wyborczym.
Odbyła podróż na południe Stanów i widziała problem segregacji etnicznej. Była pełna nadziei, że Kennedy może zmienić tę sytuację.
Był to jednak ostatni raz, gdy głosowała.
"Zdałam sobie sprawę, że żaden człowiek nie rozwiąże naszych problemów. Tego jeszcze nikt nie wykazał".

