Misja Czaitanii - charakterystyka i przekrój doktrynalno-socjologiczny organizacji

dr Dariusz Kuncewicz

Wykaz skrótów



Btj - A. C.B. S. Prabhupada, Bhagavadgita taka jaką jest, Warszawa 1986.

CIKD - Centrum Informacji o Kultach Destrukcyjnych, które powstało w kwietniu 1997 r i mieści się przy ul. Królewskiej 10 w Lublinie

PCM - S. D. Goswami, Prabhupada. Człowiek, mędrzec, jego życie i dziedzictwo, b.m.w. 1992, s. 218.

Pws - S. Hassan, Psychomanipulacja w sektach, Łódź 1997.

TSK - J. Ritchie, Tajemniczy świat sekt i kultów, Warszawa 1994.

1. Założyciel - boskie i wyłączne posłannictwo

Chris Butler (Jagad Guru lub Siddhaswarupananda Paramahamsa) urodził się w 1948 roku w Nowym Orleanie. W wieku około 20 lat zetknął się z Międzynarodowym Towarzystwem Świadomości Kryszny. Został inicjowany przez Prabhupadę, od którego otrzymał imię Siddhaswarupananda. W pierwszej połowie lat siedemdziesiątych (jeszcze przed śmiercią Prabhupady) oderwał się wraz z grupa swoich zwolenników od ISKCON-u i założył własną organizację: Instytut Wiedzy o Tożsamości (IWT) „Misja Czaitanii”. Zrezygnował z hinduskiego ubioru i golenia głowy ale pozostał przy prawie wszystkich zasadach krysznaickiej bhakti-jogi. Przez swoich wyznawców uważany jest za „bona fide mistrza duchowego należącego do długiej linii nauczycieli duchowych, która rozpoczęta została przez Boga Osobiście"[1]. Do siebie więc odnosi własne stwierdzenia: „Przebywający w naszych sercach Bóg objawia się zewnętrznie jako Mistrz Duchowy"[2], „Należy odnaleźć Ich (Boga, Jezusa i Ich towarzyszy w świecie duchowym - przyp. autora) Reprezentanta przebywającego obecnie na tej planecie oraz zbliżyć się do Niego, aby tym sposobem poznać Prawdę Absolutną. (...) Jedynie poprzez osobiste obcowanie i służenie Posłannikowi Boga możliwe jest poznanie Najwyższej Osoby Boga w sposób doskonały"[3]. Być może najbliższym współpracownikiem Chrisa Butlera jest kalifornijczyk David Munci (Tusta Kryszna Das – swoisty „pod-guru” IWT), były członek ISKCON-u inicjowany przez Prabhupadę w 1971 roku. Obecnie, Munci, jako przedstawiciel IWT, dość często odwiedza z wykładami Polskę i kraje byłego Związku Radzieckiego, gdzie przy jego współudziale założono kilkanaście świątyń „Misji Czaitanii”[4]. Tusta Kryszna das (lub Tusta Kryszna Swami[5]) traktowany jest przez członków IWT z powagą niewiele mniejszą od tej jaką, obdarzają swojego głównego mistrza duchowego – Jagad Guru.

2. Założyciel - problemy rodzinne

O życiu rodzinnym Chrisa Butlera trudno jest dowiedzieć się czegoś bardziej konkretnego. Według Jean Ritchie, „Siddhaswarupananda nie robi wokół siebie hałasu – bardziej ze strachu niż z wrodzonej skromności"[6]. Poza tym faktem, że jest żonaty, właściwie nic nie wiadomo. Gdyby miał podejście do rodziny, podobne do tego, jakie prezentował jego duchowy mistrz – Prabhupada, nie wróżyłoby to dla niej nic dobrego. Tym bardziej, gdyby poważnie traktował to o czym sam pisze i czego naucza: „(...) jeżeli kochasz Boga, miłość ta automatycznie ogarnie twych bliźnich. Jeżeli kochasz Najwyższego Pana, wtedy będziesz kochał swoją żonę, swe dzieci, braci. Będziesz ich wszystkich kochał, ale nie będziesz ich potrzebował"[7], lub „W życiu mogę starać się oprzeć na mojej żonie, <<Och, ona jest taka cudowna.>> Mogę opierać się na mojej rodzinie, pracy, dobytku i całej mojej fałszywej materialnej tożsamości"[8].

3. Założyciel - oszustwa i inne nadużycia

„(...) kiedy Bhaktivedanta Swami opuścił ten świat – Chris Butler (Siddhawarupananda) rozpoczął przyjmowanie uczniów"[9]. Informacja ta pojawia się w ramach noty „O Autorze” w prawie wszystkich publikacjach Butlera, co każe przypuszczać, iż mistrz duchowy IWT tak właśnie przedstawia uczniom historię swojego posłannictwa. Nie jest to zgodne z prawdą, ponieważ Chris Butler jako członek ISKCON-u rozpoczął przyjmowanie własnych uczniów już na 5 lat przed śmiercią Prabhupady. Prabhupada jednoznacznie potępił jego poczynania, pisząc w jednym ze swoich listów: „Siddhaswarupananda nie potrzebuje przyjmować uczniów, ani nie powinien ich mieć dopóki ja żyję. Taka jest kolej rzeczy. Nigdy nie powiedziałem, że Siddhaswarupananda jest czystym wielbicielem. (...) zabiorę Siddhaswarupanandę ze sobą do Indii aby go odpowiednio wyszkolić"[10]. W lutym 1975 roku podczas prywatnego spotkania w Honolulu na Hawajach, Prabhupada zarzucił Butlerowi nieposłuszeństwo. Skarcił Siddhaswarupanandę, że kieruje uczniów wyłącznie do siebie i pozwala im składać girlandy przed swoim wizerunkiem a zaniechał tego zwyczaju w stosunku do niego, czyli aktualnie żyjącego mistrza duchowego. Butler wiedział co może załagodzić spór – następnego dnia zjawił się w tymczasowej rezydencji Prabhupady z darowizną 10 tysięcy dolarów[11]. Jakiś czas po wypowiedzeniu posłuszeństwa, Siddhaswarupananda złamał, obowiązujący go do końca życia, ślub czystości, który złożył przed Prabhupadą w dniu przyjęcia sannyasy.

Jagad Guru uważa się za jedynego następcę Prabhupady w „długiej linii nauczycieli duchowych, która została rozpoczęta przez Boga Osobiście"[12]. Wszystkich guru z ISKCON-u traktuje jako samozwańczych, którzy nie są mu dłużni i również uważają go za uzurpatora. To jednak Butler jest odstępcą od ISKCON-u, który był autorskim pomysłem Bhaktivedanty Swamiego, zarówno co do organizacji i terytorialnego podziału władzy między niektórych swoich uczniów. Prabhupada nie przekazał swojej pozycji mistrza duchowego jednej osobie ale członkom kolegium GBC[13] (bynajmniej nie należał doń Siddhaswarupananda). Choćby tylko z tego powodu wynika fakt, że Butler... „wypadł” z sukcesji „rozpoczętej przez Boga Osobiście”. Nie przeszkadza mu to jednak wybiórczo stosować się do wskazówek swojego mistrza duchowego, dotyczących umyślnego podawania zniekształconych i fałszywych informacji, np. z zakresu teologii chrześcijańskiej, historii Kościoła lub nauk empirycznych[14].

4. Założyciel - kontakt z psychomanipulacją

Chris Butler, jako członek ISKCON-u, inicjowany przez Prabhupadę, osobiście zapoznał się z metodami werbowania nowych członków do ruchu i sposobami zdobywania finansów, które bynajmniej nie należały do uczciwych.

5. Totalitarna struktura władzy

„Spróbuj poznać prawdę przez zbliżenie się do mistrza duchowego. Zadawaj mu pokorne pytania i służ mu z oddaniem”[15] – cytuje Bhagavadgitę „monolityczny” przywódca IWT Chris Butler na potwierdzenie swojego autorytetu.

Relacje między mistrzem duchowym (lub jego lokalnym reprezentantem) a jego uczniami są tu utrzymywane według podobnego wzorca zależności jak w ISKCON-ie. Inicjowani przez Butlera uczniowie założyli w różnych krajach świata ośrodki „Chaytania Mission” lub „Identity Institute”. W Polsce za IWT „Misję Czaitanii” odpowiada Rada Inicjowanych, którym podlegają wszystkie świątynie (lub tzw. ośrodki medytacyjne) na terenie naszego kraju.

Opiekunowie lokalnych ośrodków oczywiście partycypują w pozycji hawajskiego mistrza duchowego. Były członek IWT (nazwijmy go Marcin)[16] opisał, że podczas spotkań w jednym z warszawskich ośrodków, w których uczestniczył „on (wówczas przewodniczący lubelskiego IWT - przyp. autora) siedział na wygodnej kanapie, my na podłodze; mówił, że nauczyciel powinien siedzieć wyżej od ucznia, a nie wolno było wyciągać nóg w jego stronę, ponieważ, jak to określił, była to <<obraza>> (...) żadne argumenty nie podlegały dyskusji, choć członkowie wiele razy podkreślali, że nie chcą aby ślepo wierzyć w to co mówią”. Po upływie trzech-czterech miesięcy Marcin zaczął się już pełniej orientować co wolno a czego nie wolno: „Nie wolno było jeść mięsa, ryb, jajek, pić herbaty, kawy, kakao ani żadnego alkoholu, chłopak nie mógł mieć dziewczyny i na odwrót, bo uczucia do ludzi były złem, żadnej telewizji, radia, kina”[17].

6. Aspekt finansowy

Czy Jagad Guru jako mistrz duchowy wszystkich członków IWT, może łamać zobowiązania wobec swego mistrza duchowego – Prabhupady? Sprzeciwiałby mu się, gdyby lekceważył jego nauki, w tym również tę o podejmowaniu mistrza duchowego „z przepychem”: „Jeśli mistrza duchowego szanujesz tak jak Boga, to musisz mu zapewnić takie same udogodnienia, jakie zapewniłbyś Bogu. Bóg podróżuje w złotym pojeździe. Jeśli więc uczniowie zaoferują mistrzowi duchowemu zwykły samochód, to nie wystarczy, ponieważ trzeba traktować go jak Boga. Jeśli Bóg miałby przyjść do twojego domu czy dałabyś mu zwykły samochód, czy też postarałabyś się o złoty?”[18].

W wywiadzie udzielonemu „Kurierowi Lubelskiemu” aktualna przewodnicząca IWT w Lublinie w ten sposób wyraziła się na temat źródeł finansowania działalności swojej grupy: „Utrzymujemy się z dobrowolnych datków naszych członków, którzy zostali zainspirowani przekazywaną w instytucie wiedzą i chcą wspomóc jego działalność”. Stwierdziła, że uzyskane fundusze przekazywane są na publiczne wykłady w większych miastach Polski (tzn. na drukowanie plakatów i wynajem sal), wydawanie publikacji oraz na cele charytatywne: „<<Misja Czaitanii>> wielokrotne udzielała pomocy materialnej domom dziecka, domom starców. Pomagaliśmy ofiarom powodzi dostarczając im ubrań i żywności. Co roku bierzemy udział w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Organizujemy koncerty, z których pieniądze przekazywane są na cele charytatywne”[19].

Doświadczenie rodziców osób wspierających IWT nie posiada już tak pozytywnego wydźwięku. Ojciec Roberta był przerażony i zdezorientowany, gdy jego 19-letni syn „Zażądał by w domu zawsze były produkty niezbędne do przyrządzania jego posiłków – orzechy, kiełki, soja i rodzynki – i to w ilościach wystarczających na wykarmienie co najmniej kilku osób. Wynosił później tę żywność na spotkania w sekcie. Nagle, i to bardzo stanowczo, zaczął domagać się pieniędzy. Pytał, co w tym domu jest jego. Mówił, że chce to natychmiast dostać"[20]. Matka Kasi: „Część jedzenia zamykałam w barku. Ja mam niecałe dwa miliony renty i sekciarzy utrzymywać nie będę”[21].

Marcin – były członek IWT, zrelacjonował, że „każdy przynosił do sekty nie tylko jedzenie, ale również wszystkie inne potrzebne rzeczy”[22]. Ówczesny przewodniczący lubelskiego IWT „wiele razy podkreślał, że jego organizacja jest <<charytatywna>> i nie ma obowiązku płacenia żadnych składek. W praktyce jednak było przyjęte dawanie pieniędzy na działalność sekty. A wydatki były duże. Cotygodniowe wykłady w wynajętej sali, wspólnie spożywane posiłki, częste wyjazdy (nieraz za granicę), wszystkie przejazdy Kociuby z Lublina do Warszawy, wizyty gości z zagranicy, utrzymanie letniego ośrodka sekty pod Lublinem”[23]. Marcin przyznał, że pomimo istnienia oficjalnej wersji o samodzielnym angażowaniu się w prace grupy, sam faktycznie otrzymywał różne zlecenia do wykonania. W okresie przynależności do „Misji Czaitanii”, wychodził z domu rano a wracał późnym wieczorem, wielokrotnie zaniedbywał obowiązki na uczelni i w domu. Obwoził po mieście przewodniczącego IWT, rozklejał tygodniowo około 1000 plakatów. Ponadto zajmował się tłumaczeniami z angielskiego, drukiem, składaniem gazetek i prowadzeniem wykładów „Misji Czaitanii”. Po latach podsumował sposób funkcjonowania „instytutu” następująco: „Podobnie jak ja, prawie każdy w sekcie miał masę obowiązków, z których był skrupulatnie rozliczany. Nawet gdyby chciał, nie miał czasu na żadne zakazane rzeczy (...) Cała działalność misji opiera się na <<dobrowolnych obowiązkach>>, które pochłaniają bez reszty nie tylko wolny, ale prawie cały czas jej członków”[24]. Obecnie duża ilość wyznawców, wzorem swych protoplastów, tj. krysznaitów z ISKCON-u, prowadzi uliczną sprzedaż kadzidełek. Jednak nie tylko kadzidełek. Na przykład na jarmarku dominikańskim w 1997 roku, członkowie IWT, oprócz kadzidełek sprzedawali min. książki Jagad Guru, baloniki, tornistry i odzież. Planowanym wówczas przez nich przedsięwzięciem była zbiórka pieniędzy na ośrodek „Misji Czaitanii” w Gdańsku.

Z relacji zarówno Marcina jak i innych byłych członków IWT, w ogóle nie wynika fakt, jakoby „Misja Czaitanii” podejmowała się działalności charytatywnej. Wydaje się natomiast być dość prawdopodobne, że „instytut” sporadycznie angażował się w różne, mniej lub bardziej nagłaśniane w społeczeństwie akcje, po to by zyskać przychylność opinii publicznej oraz teren do prowadzenia akcji werbunkowych.

7. Podwójna doktryna - organizacja o sobie

Czaitaniści, którzy prawie wszystkie idee i praktyki przejęli od ISKCON-u, raz twierdzą, że ich organizacja posiada status naukowy lub organizacji kulturalnej, a innym razem – przyznają, że religijny. Przewodnicząca IWT w Polsce, zapytana wprost, czym jest instytut, tak odpowiedziała: „można powiedzieć, że rodzajem placówki naukowej”[25]. Przewodniczący Rady inicjowanych IWT, w biuletynie adresowanym specjalnie do mieszkańców Lublina, zaprezentował „Misję Czaitanii”, jako ruch, który „nie jest żadną wiarą czy religią, która miałaby na celu pokonanie innych wiar lub religii. Jest to raczej niezbędny dla całego ludzkiego społeczeństwa ruch kulturowy, nie biorący pod uwagę żadnej określonej wiary sekciarskiej”[26].

Tymczasem w czasopiśmie „Haribol Polska”, wydawanym przez IWT, w kąciku poświęconym prezentacji „Misji Czaitanii” można przeczytać: „Misja Czaitanii” (...) to najstarszy system religijny świata z linią autoryzowanych nauczycieli duchowych (mistrzów duchowych)”[27].

8. Podwójna doktryna - o relacji Boga do człowieka

Założyciel IWT również podkreśla, że „kiedy mówimy o Krysznie, mówimy też o naszym najdroższym przyjacielu (...) Kryszna jest tym doskonałym przyjacielem, który kocha nas bezwarunkowo”[28].

Okazuje się jednak, że w rzeczywistości życie członków IWT nie różni się wiele od życia wyznawców z ruchu Hare Kryszna. Jedni i drudzy, aby zadowolić Boga, muszą przestrzegać tych samych szczegółowych przepisów odnośnie do żywienia, rozkładu dnia i życia rodzinnego. Bóg jest tu „prawdziwym Właścicielem, Kontrolerem i Odbiorcą Przyjemności”[29], który nie pozwala człowiekowi zbliżyć się do siebie jeśli ten nie stłumi w sobie wszelkiego naturalnego przywiązania (Butler wielokrotnie przytacza przykłady niepożądanego przywiązania do męża, żony i psa[30]). Warunki, które stawia Bóg w wydaniu IWT, dają więc podstawę aby postrzegać Go, podobnie jak w przypadku Boga wyznawców ISKCON-u, bardziej jako tyrana niż przyjaciela.

9. Podwójna doktryna - o rodzinie

Przewodnicząca lubelskiego i zarazem ogólnopolskiego IWT, odpowiadając na pytanie o cel realizowany przez jej organizację, zaznaczyła, że ten typ „miłosnej relacji z Bogiem”, o której nauczają „nie wyklucza normalnego życia, czyli pracy, szkoły, małżeństwa, relacji z rodziną”[31]. Dodała przy tym: „Wręcz przeciwnie, uważamy, że nawiązywanie kontaktów z Bogiem może pomóc w rozwiązaniu wielu osobistych problemów i pogłębić związki z innymi ludźmi”[32]. Poprzedni przewodniczący IWT również wyrażał jak najbardziej prorodzinne poglądy: „Konflikt pokoleń to rzecz znana od dawna, dlatego czujemy się w obowiązku jako instytucja oświatowa zajmująca się psychologią głębi[33], aby wyjaśnić przyczyny konfliktu obu zainteresowanym stronom: rodzicom a także dzieciom (...) ostrzegamy młodych ludzi, aby rozważnie podejmowali swoje decyzje, i rodziców prosimy o to, aby poprzez duchową edukację podnosili swoją świadomość w trosce o dzieci, wyjaśniając słuszność lub brak słuszności w podejmowaniu określonych decyzji”[34].

Rzeczywisty program rodzinny „Misji Czaitanii” jest taki sam jak ISKCON-u. Każde naturalne przywiązanie między ludźmi stanowi zagrożenie dla ich zbawienia. Jagad Guru naucza, za swoim guru – Prabhupadą: „Trzeba uwolnić się od materialnych pragnień (...) Trzeba być wolnym od jakichkolwiek przywiązań lub tak zwanej miłości do którejś z form materialnych – na przykład formy swego psa albo swojej żony”[35]. Z tych samych powodów – według guru IWT – każda osoba, która w jakiś sposób identyfikuje się ze swoim ciałem i np. miejscem urodzenia (czyli każdy zdrowy psychicznie człowiek – przyp. autora) „mylnie uznaje tego, który spłodził jej ciało – za swojego ojca, nie wiedząc, że faktycznie jest ona iskierką, cząstką lub też dzieckiem Boga”[36]. Jak można „normalnie” żyć w związku małżeńskim i nie izolować się od rodziny, jeśli w grupie kładzie się tak silny nacisk na przerwanie naturalnych więzów emocjonalnych? Butler jakby udawał, że nie widzi w tym problemu. Jego zdaniem wystarczy kochać tylko Boga: „(...) jeżeli kochasz Boga, miłość ta automatycznie ogarnie twych bliźnich (...) będziesz kochał swoją żonę, swe dzieci, braci. Będziesz ich wszystkich kochał, ale nie będziesz ich potrzebował”[37].

10. Podwójna doktryna - o wykształceniu

Instytut Wiedzy o Tożsamości, już z samej swojej nazwy wydaje się być instytucją promującą podnoszenie poziomu wykształcenia. Przewodnicząca IWT w Polsce nazwała się studentką instytutu, który według niej jest rodzajem placówki naukowej organizującej „seminaria, wykłady, dyskusje, studia”[38]. Założyciel IWT – według relacji przewodniczącej – „jest zapraszany do wielu uniwersytetów, również katolickich, aby zaprezentować swoje wykłady. Jest wielkim autorytetem moralnym i ekspertem w dziedzinie filozofii, psychologii, socjologii, a jego publikacje są wykorzystywane jako materiał dydaktyczny na wielu uniwersytetach”[39].

W rzeczywistości IWT nie prowadzi żadnej naukowej działalności – w 1990 roku został wpisany do rejestru kościołów i związków wyznaniowych. Nie istnieją również dane potwierdzające ukończenie przez Chrisa Butlera jakichkolwiek studiów. Pojawiają się natomiast sygnały, wskazujące na fakt, iż IWT prowadzi działalność anty-edukacyjną. Były członek IWT tak wspomina początek swojej przynależności do grupy: „(ówczesny przewodniczący IWT z Lublina – przyp. autora) mówił, że obecna edukacja jest nic nie warta a relacje między ludźmi kruche i szkodliwe (...) Nie wiem jakim cudem udało mi się utrzymać na pierwszym roku studiów (...) moja sytuacja była i tak lepsza niż innych, ponieważ mogłem większość rzeczy robić w domu (komputer, video, itd.). Moi znajomi stamtąd (głównie młodzież 16-20 lat) często nie wracali do domu, wielu się wyprowadziło”[40]. Ojciec innego byłego wyznawcy IWT opisał, jak u jego syna, który pod wpływem instytutu przerwał studia, zmieniał się stosunek do nauki: „Mimo tej negującej postawy do otaczającej rzeczywistości Robert zdał maturę i dostał się na studia. Widać było jednak, że nauka w ogóle go nie interesuje. Myślami był gdzie indziej. Już nie krył się z tym, że chce żyć inaczej. Zaczął opuszczać zajęcia, odrzucił wszystkie książki i czasopisma. – Studia są niepotrzebne człowiekowi w jego drodze do szczęścia – powiedział mi kiedyś (...) znikał na cały dzień. Na uczelni pojawiał się już sporadycznie”[41].

11. Doktryna - wyolbrzymianie negatywnych aspektów rzeczywistości

Założyciel IWT szczególnie upodobał sobie tematykę nieszczęść ludzkości. Na siedemnaście, wydanych przez Chrisa Butlera broszurek, jedenaście, już tylko poprzez swój tytuł, bezpośrednio lub pośrednio wskazuje na jakąś patologię społeczną, religijną lub osobiste nieszczęście: „Załamanie nerwowe. Drzwi do duchowej samorealizacji?”, „Kto kontroluje twój umysł?”, „Homoseksualizm. Kryzys tożsamości”, „Narkotyki”, „Aborcja”, „Rozwody”, „Drogi przyjacielu, nie jesteś Bogiem”, „Skomercjalizowane Boże Narodzenie”, „Energia atomowa?”, „Śmierć osoby ukochanej”, „Czy Bóg jest twoim sługą?”, „Poza sekciarstwem i religijnym fanatyzmem”[42]. Nie wydana jeszcze w Polsce, pozycja Butlera „Drugs, Suicide, Divorce. Social Problems in the West” („Narkotyki, Samobójstwa, Rozwody. Społeczne problemy na Zachodzie”) zawiera ponad 500 stron. Guru IWT przytacza w niej imponujące ilości przykładów, wywiady i statystyki – najprawdopodobniej chcąc przytłoczyć czytelnika katastroficzną wizją rozkładu społeczeństw zamieszkujących Europę, Azję, Amerykę i Australię. Jedynie trzy rozdziały (na czterdzieści dziewięć!) są poświęcone próbie wyjaśnienia zjawiska narkomanii, samobójstw i rozwodów. Pozostałe czterdzieści sześć to szczegółowy przegląd społecznej patologii. Oto wybrane, reprezentatywne dla całości, tytuły rozdziałów: Spożycie alkoholu w Australii”, „Spożycie alkoholu w Nowej Zelandii”, Spożycie alkoholu w Wielkiej Brytanii”, „Problem alkoholowy we Francji”, „Spożycie alkoholu w Zachodnich Niemczech”, „Alkoholowa epidemia w Związku Radzieckim”, „Nielegalne narkotyki w Australii”, „Nielegalne narkotyki w Nowej Zelandii”, „Nielegalne narkotyki w Wielkiej Brytanii”, „Samobójstwa w Ameryce”, „Samobójstwa w Australii”, „Samobójstwa w Japonii”, „Statystyki o rozwodach w Ameryce”, „Rozwody w Australii”, „Rozwody w Nowej Zelandii”, „Rozwody w Zachodnich Niemczech”[43], itd.

Jak – według Chrisa Butlera – wygląda bagaż doświadczeń człowieka? Wydaje się, że poniższe wyjaśnienie nie jest tylko kpiną ale również wyrazem fundamentalnej postawy założyciela IWT: „Odcisnęło się na tobie tyle różnych wrażeń i wspomnień (...) psychologowie (...) nie pojmują, że przeżyłeś setki tysięcy doświadczeń (...) W jaki sposób wobec tego zamierzają zabrać cię dziesięć tysięcy żyć do tyłu, kiedy to byłeś larwą w kale i przeżyłeś załamanie psychiczne ponieważ pewnego razu z tych czy innych powodów nie zdążyłeś skosztować troszeczkę tegoż kału, w którym przebywałeś. A także twojej śmierci jako muchy, gdy uderzono cię łapką na muchy i tym tłumaczy się twoja obecna obsesja na punkcie tego przyrządu”[44]. W kwestii poglądu na społeczeństwo, Jagad Guru nie wiele różni się od Prabhupady: „(...) mamy społeczeństwo, praktycznie mówiąc, zwierząt. Masy ludzi zostały wytrenowane, by żyć jak zwierzęta, po prostu pochłaniając, jedząc, śpiąc, łącząc się w pary i walcząc”[45].

12. Doktryna - podpieranie się autorytetem nauki

W „Książce telefonicznej województwa lubelskiego na rok 1996” pod ogólnym hasłem: „Instytuty badawcze, zakłady, katedry – szkolnictwo – nauka”, między takimi instytucjami jak np. Instytut Agrofizyki PAN czy Instytut Ekologii PAN można odnaleźć numer telefonu do Instytutu Wiedzy o Tożsamości. Aby upewnić się, że takie umiejscowienie IWT nie jest pomyłką, wystarczy przypomnieć sobie wypowiedzi poprzedniego i aktualnego przewodniczącego „Misji Czaitanii”: „(...) u nas można studiować (...) czujemy się w obowiązku jako instytucja oświatowa zajmująca się psychologią głębi, aby wyjaśnić przyczyny konfliktu (...)[46], „Czym jest więc instytut? – Można powiedzieć, że rodzajem placówki naukowej. Organizujemy seminaria, wykłady, dyskusje nad wersetami świętych ksiąg, itd.”[47]. Sam Jagad Guru podkreślił, że Bhakti joga jest przedsięwzięciem naukowym”[48], a reinkarnacja – faktem, który można naukowo udowodnić („PYTANIE: Niektórym ludziom jest bardzo trudno uwierzyć w reinkarnację. JAGAD GURU: Nie chodzi tu o wiarę ale raczej o zrozumienie tego procesu. A zrozumieć go nie jest trudno posługując się metodami naukowymi”[49]).

13. Doktryna - podpieranie się autorytetem Biblii i Kościoła

Przewodnicząca IWT w Lublinie w wywiadzie dla Kuriera Lubelskiego, oznajmiła, że „w pismach wedyjskich jest wiele rzeczy, które później pojawiają się w ewangeliach” [50].Chwilę potem, wypowiedziała się na temat swojej tożsamości wyznaniowej: „Jestem katoliczką. Myślę, że dzięki zajęciom w instytucie bardziej poważnie traktuję swoją wiarę jako chrześcijanka. Pozwoliło mi to bardziej zrozumieć nauki Jezusa (...) Ja wypełniam to czego uczył Jezus. Chcę zbliżyć się do Boga i pokochać go”[51]. Prochrześcijańskie deklaracje stanowią znaczący element ideologii IWT. Sam Jagad Guru odkrył: „pierwsza i podstawowa zasada nauk Jezusa i Kryszny stwierdza, że nie jesteśmy tymi materialnymi ciałami, lecz żywymi istotami (...)”[52]. Inny jego wywód jest nie mniej interesujący: „Jezus jest Synem, a Kryszna Ojcem. Jezus jest Synem Kryszny! Dlatego też nazwano Jezusa – Chrystusem, ponieważ został on namaszczony przez Krysznę – Osobę Boga”. Jednak jeden z wniosków końcowych, do których dochodzi Chris Butler, to już „kompletne objawienie”: „nauki Jezusa nie są w niczym różne od nauk Kryszny”[53].

14. Doktryna - mit o prześladowaniu religijnym

W „wydaniu specjalnym dla mieszkańców Lublina” biuletynu IWT można dowiedzieć się, że „ostatnio ugrupowania prawicowe podjęły atak na sekty – między innymi Liga Republikańska (...) L.R. urządza więc jakieś pikiety, na których wygłasza bezpodstawne, wyssane z palca oszczerstwa, rzuca petardami, robi zamieszanie i... zaprasza telewizję i prasę (...) Podobną pełną dyskryminacji postawę możemy zauważyć również w różnych, podających się za katolickie, ugrupowaniach (...) Uważają, iż wszystko co niekatolickie jest złe i że tylko katolicy znają prawdę i drogę do zbawienia. Przynoszą hańbę Kościołowi i wartościom chrześcijańskim, zajmują się zwalczaniem kilkutysiącletnich religii w obawie przed ich <<konkurencją>> na polskim rynku. Pod płaszczykiem troski o społeczeństwo ci ludzie dzielą je szerząc nienawiść (...) Zastanawiamy się, co oni mają do zaoferowania prócz wyzwisk i pogróżek? (...) Najwyższy czas skończyć z tą rasistowską pseudowalką z jawnie i otwarcie działającymi mniejszościami wyznaniowymi, które nie mają nic do ukrycia”[54]. W „Haribol Polska” ukazał się artykuł redaktorki pt. „Historia dyskryminacji Misji Czaitanii w Polsce”. Autorka podkreśliła, że „Misja Czaitanii”, pomimo, że „jest godnym wiary systemem religijnym, opartym na ponad 5 tys. tradycji, w Polsce jest dyskryminowana i oczerniana”[55]. Jednym z wielu przykładów dyskryminacji miało być „zajście w krakowskiej restauracji Warszawianka. Jedna z uczennic Jagad Guru Magda Mola (Madhava dasi), próbująca poprowadzić wykład, została tam zastraszona i poturbowana. Ktoś rzucał w nią zapalonymi petardami, niszcząc jej ubranie oraz wyposażenie sali (...)”[56].

15. Doktryna - zabezpieczenie przed oceną

Instytut Wiedzy o Tożsamości w sposób szczególny zadbał o to by mieszkańcy Lublina zostali dokładnie poinformowani o zagrożeniu płynącym ze strony sekt. W 1997 roku IWT kilkakrotnie zorganizował wykład publiczny pt. „Czy wiesz coś na temat sekt?” oraz wydał w 30 tysiącach egzemplarzy, biuletyn, w całości poświęcony temu problemowi. Członkowie „Misji Czaitanii” rozdawali biuletyny przechodniom, min. pod gmachem KUL-u, w Parku Saskim oraz na lubelskim deptaku (ul. Krakowskie Przedmieście). Autorzy tej niecodziennej gazetki, na pierwszej stronie, wytłuszczonym drukiem ogłosili: „Teraz nic się nie dzieje! Prawdziwymi sektami nie zajmuje się nikt!”[57]. Nieco niżej, na tej samej stronie, ostrzegli: „(...) apelujemy o poważne zajęcie się problemem sekt i innych ruchów religijnych w naszym kraju, póki jeszcze nie doszło do tragedii”[58]. Jednakże „profilaktyczna” akcja IWT nie skończyła się tylko na samych apelach i ostrzeżeniach – poszła również kierunku... „badań naukowych”: „W wyniku przeprowadzonych przez Instytut Wiedzy o Tożsamości badań naukowych nad zjawiskiem sekt, opartych na wieloletnich studiach psychologów oraz na godnych wiary Pismach Objawionych jak starożytna Biblia czy Bhagavadgita, jesteśmy w stanie przedstawić Państwu rzetelne i zweryfikowane informacje na temat różnicy między niebezpieczną sektą a godną wiary religią”[59]. Badania IWT zostały uwieńczone wyodrębnieniem dziewięciu cech określających sektę i dziewięciu – religię. Oto większość z charakterystycznych cech, wedle których, zgodnie z teorią „Misji Czaitanii”, powinno się rozpoznać sektę: „1.Obecność wpływowego, charyzmatycznego i dominującego lidera, który uważa się za Boga lub inkarnację Boga (...) 5.Samozwańczy przywódca, nie opierający się na wcześniejszych autorytetach świętych osób, odrzucający wszelkie religijne tradycje[60]. 6.Niebezpieczne skoncentrowanie się na potępieniu, nadejściu dnia sądu ostatecznego, końcu świata. Zapowiedź katastrofalnego wydarzenia, które przyniesie koniec świata, skłania ich do zbierania broni, gromadzenia jedzenia, budowania schronów (...) 7. Położenie nacisku na rzekome znaczenie śmierci jako drogi do zbawienia. Ciało traktowane jest jako przeszkoda w osiągnięciu wyzwolenia czego efektem są często zbiorowe samobójstwa. 8.Wymóg przymusowego pozostawania i życia w instytucji centralnej danej sekty, gromadzenie się wszystkich wyznawców w jednym miejscu. 9.Tajny charakter związku (...) Rekrutacja nowych członków także odbywa się w tajemnicy (...)”[61]. Na następnej stronie biuletynu, IWT dokonał autoprezentacji, której treść ma definitywnie oddalić od czytelnika ewentualne, wobec tej grupy, podejrzenia o sekciarstwo: „Instytut Wiedzy o Tożsamości <<Misja Czaitanii>> jest polską misją Waisznawizmu, prastarej religii opierającej się na Wedach, a głównie na Bhagavadgicie i Śrimad Bhagavatam, spisanych już ponad 5000 lat temu[62] (...) waisznawizm jest zdecentralizowany (...) nauczycielem duchowym <<Misji Czaitanii>> jest Jagad Guru Siddhaswarupananda Paramahamsa, należący do linii sukcesji nauczycieli duchowych (...) <<Misja Czaitanii>> nie tworzy nowej religii ale jest kontynuatorem wedyjskich nauk (...) akceptujemy inne autoryzowane pisma święte jak Biblia, Talmud czy Koran. Badając je w sposób naukowy jesteśmy w stanie zobaczyć, że wszystkie te pisma wskazują ten sam cel - miłość do Boga i wszystkich żywych istot, Jego dzieci”[63]. Gdyby jednak któremuś z czytelników „przyszło do głowy”, aby publicznie nie zgodzić się z kryteriami oceny grupy jako sekty, „made in IWT”, powinien najpierw uważnie przeczytać końcowe zastrzeżenia autorów biuletynu: „UWAGA!!! Artykuły z poniższego biuletynu mogą być publikowane pod warunkiem zaznaczenia autorstwa Instytutu Wiedzy o Tożsamości <<Misja Czaitanii>> oraz wcześniejszego powiadomienia redakcji biuletynu. Autorzy artykułów zastrzegają sobie prawo do dokonywania zmian oraz do weryfikacji komentarzy”[64]. Innymi słowy, autorzy biuletynu zastrzegli sobie prawo do zmiany, wyrażonych na piśmie, poglądów każdego innego autora, który ośmieliłby się z nimi nie zgadzać.

16. Rekrutacja - posługiwanie się oszustwem

Były wyznawca "Misji Czaitanii" potwierdził, że jego lokalny guru wprost "zakazał ludziom, którzy mu pomagali, używać imienia Kryszny przy początkujących (...) złościł się na swoich pomocników, gdy za wcześnie wtajemniczali <<nowych>>"[65].

Rodzice innych członków IWT, którzy zgłosili się po pomoc do lubelskiego CIKD, zauważali, że jednymi z pierwszych symptomów, które wskazywały na to, że coś niepokojącego zaczyna się dziać z ich dzieckiem (gdy nie zdawali sobie jeszcze sprawy z początku jego przynależności do tej grupy) były nagminne kłamstwa, które wcześniej nie miały miejsca. Ojciec jednego z nich wspomina: "Po kilku miesiącach jego związku z nowymi znajomymi stał się jakiś dziwny (...) Doszło do takich absurdalnych sytuacji, że moje dziecko zaczęło podważać wszelkie prawa fizyki, notorycznie kłamać"[66].

17. Rekrutacja - prowokowanie do odwzajemnienia się

Ex-wyznawca IWT stwierdził, że w początkowej fazie znajomości z członkami tej organizacji "wszyscy byli bardzo grzeczni, wręcz usłużni"[67]. Dopiero w miarę upływu czasu zdał sobie sprawę z kontrastu między ciepłym ustosunkowaniem się do niego i innych "nowych" a "oschłym, czy wręcz niegrzecznym zachowaniem wobec tych <<bardziej zaawansowanych>>"[68]. Owa niezgodność postaw lidera grupy wobec "starych" i "nowych" wyznawców świadczy o celowym, instrumentalnym wykorzystywaniu uczucia bliskości i przyjaźni do werbowania nowych członków. Ci, którzy zostali już "wciągnięci" do grupy kultowej, z perspektywy realizowanego przez "guru" celu, nie wymagają serdecznego traktowania. Autor świadectwa sam odkrył strategię rekrutacji nowych wyznawców IWT: "(...) na początku należało wyłapać odpowiednie osoby podatne na argumentację, utworzyć swoistą więź między Kociubą i uczniami, co w końcu prowadziło do całkowitego podporządkowania się jemu i sekcie"[69].

18. Rekrutacja - zdobywanie i wykorzystywanie osobistych informacji

Adam, aktualnie były członek IWT, został zwerbowany na ulicy. Wyznawcy zrobili na nim wrażenie "bardzo dobrych przyjaciół"[70]. Obiektem ich zainteresowań okazały się być min.: żona, dziecko, reszta rodziny oraz zdrowie[71].

19. Rekrutacja - presja w kierunku szybkiego zaangażowania się

Czaitaniści próbują od razu wciągnąć do "mantrowania" tych, którzy po raz pierwszy przyszli na wykład, np. o aborcji, sektach, narkotykach, starości, edukacji, itp. Członkowie IWT nie pytają się gości, którzy przyszli dowiedzieć się czegoś o problemie narkotyków, czy zechcieliby wziąć udział w praktykach religijnych. Rozdają im natomiast przed wykładem karteczki z wypisaną mantrą, o której zwykle nie można dowiedzieć się więcej ponad to, że ma zastosowanie relaksacyjne, zdrowotne i nie jest sprzeczna z chrześcijaństwem. Zanim nowi uczestnicy wykładu usłyszą coś, co w jakiś sposób wiąże się z zapowiedzianym tematem, przez 15 minut oswajają się z dźwiękami hinduskiej mantry, dochodzącymi z głośników (wykład tradycyjnie opóźnia się o co najmniej kwadrans). Potem, gdy przez następne 15-20 minut prawie wszyscy wokół, tj. wyznawcy (nowoprzybyłym wydaje się, że są to tacy sami goście jak oni) śpiewają mantrę "na żywo", niezręcznie jest milczeniem wyłamywać się z "tłumu". Wciągnięcie nowego uczestnika wykładu w praktyki religijne, może sprzyjać nakłonieniu go do dalszego zaangażowania się, np. w poznawanie "transcendentalnej wiedzy" IWT. Warto tu dodać, że już samo wysłuchiwanie (podczas pierwszej i ostatniej części wykładu) rytmicznych i melodyjnych dźwięków kilkunastowyrazowej mantry, może spowodować, że "zabierze się ją ze sobą do domu". Trzy z czterech osób, uprzednio zaznajomione z praktykami IWT, które poszły na organizowany przezeń wykład o aborcji, a nie brały udziału w zbiorowym "mantrowaniu" - następnego dnia, po przebudzeniu się ze zdumieniem doświadczyły czegoś, raczej przyjemnego, co bardzo podobnie nazwały: "coś samo mantrowało we mnie". Kto wie, czy dla osób tzw. poszukujących i przeżywających trudności, wspomniane doświadczenie nie byłoby zachęcające do tego, aby jeszcze raz pójść na wykład i znów poczuć przyjemne chwile odprężenia i zapomnienia o własnych problemach?

20. Podtrzymywanie przynależności - zakamuflowany system kar i nagród

Ex-wyznawca "Misji Czaitanii" dopiero pod koniec okresu przynależności do kultu zorientował się, że to właśnie "(...) <<obowiązki>> wobec sekty (...) były podstawą akceptacji w grupie. Ktoś, kto nie robił nic lub przynajmniej nie dawał pieniędzy, był nikim"[72]. Inny były członek IWT (z krótkim stażem) uznał, że najbardziej aprobowaną przez lidera postawą było "posłuszeństwo" a postępowaniem podlegającym dezaprobacie - "myślenie katolickie - według niego materialistyczne"[73].

21. Podtrzymywanie przynależności - nakłanianie do wyczerpującego trybu życia

Ex-wyznawca IWT potwierdził, że "prawie każdy w sekcie miał masę obowiązków, z których był skrupulatnie rozliczany. Nawet gdyby chciał, nie miał czasu na żadne zakazane rzeczy"[74]. Ojciec innego byłego członka "Misji Czaitanii" opisał skrótowo, jak podczas okresu związania się z grupą, wyglądał u syna rozkład dnia: "Wstawał o 4 rano, prze godzinę mantrował i medytował. Sam przygotowywał sobie posiłki i znikał na cały dzień (...) Wracał do domu wieczorem i znowu mantrował i medytował... "[75].

22. Podtrzymywanie przynależności - izolowanie od dotychczasowego środowiska

Ojciec Roberta (ex-wyznawcy "Misji Czaitanii"), zdziwił się gdy syn, będąc w klasie maturalnej, nagle zaczął znikać z domu, zaniedbał naukę i zrezygnował zupełnie z oglądania telewizji i słuchania radia. Z czasem "zażądał oddzielnych naczyń do gotowania. Te, których my używaliśmy, były w jego mniemaniu <<skażone>>. Krytykował wszystko i wszystkich (...) my, jego rodzice, nagle staliśmy się <<wcieleniem diabła>>. Wszelkie próby krytyki z naszej strony spotykały się z natychmiastową reakcją - syn zakrywał uszy, uciekał do swojego pokoju. Jemu tych <<bluźnierstw>> nawet nie wolno było słuchać (...) w domu słuchał bez końca z taśm magnetofonowych wykładów guru i jego przedstawicieli, śpiewanych mantr. To samo oglądał na video"[76]. Inny były członek IWT potwierdził istnienie siły "wypychającej" z domu: "Powiedziano nam, że częste wspólne przebywanie jest bardzo korzystne, a wręcz konieczne dla <<postępu duchowego>>"[77]. Dalej pisze: "Moi znajomi stamtąd (głównie młodzież 16-20 lat) często nie wracali do domu, wielu się wyprowadziło. Była to naturalna konsekwencja przebywania w sekcie"[78].

23. Podtrzymywanie przynależności - wzbudzanie poczucia winy

Instytut Wiedzy o Tożsamości w Lublinie ograniczył Robertowi prawo przychodzenia na spotkania do dwóch razy w tygodniu i dał mu do zrozumienia, że nie jest wśród współwyznawców mile widziany[79]. Robert zdał sobie wtedy sprawę, że "zawinił" i stracił kontakt z Bogiem. Jego ojciec przypomina sobie ten okres: "Robert przestał sypiać, odmawiał pożywienia, przestał się myć (...) Przez cały czas był w stanie panicznego lęku, zastanawiał się co z nim będzie po śmierci, skoro ciążą na nim tak okropne winy"[80]. Co oraz ile razy Robert mógł słyszeć w Instytucie, zanim ten go wyrzucił i pozostawił w takim stanie?

24. Podtrzymywanie przynależności - wywoływanie strachu

Ex-członek IWT stwierdził, że wraz z jego odejściem odeszło jeszcze kilku jego kolegów, ale niestety "(...) wielu pozostało, ponieważ naprawdę ciężko jest stamtąd się wyrwać (presja psychiczna jest niesamowicie silna)"[81]. Ojciec ex-wyznawcy porzuconego przez "Misję Czaitanii" przypomina sobie stan, w jakim znalazł się jego syn tuż po odrzuceniu przez grupę kultową: "Przez cały czas twierdził, że czeka na śmierć, utracił przecież kontakt z Bogiem i guru"[82], "Czasami nie mogę patrzeć, jak się męczy. Jesienią np. leżał przez kilka dni, trząsł się. Był cały mokry. Tłumaczył, że bardzo się boi o to, co będzie z nim po śmierci"[83].

Niektóre osoby, związane przez jakiś czas z kultem destrukcyjnym trafiają na oddział psychiatryczny. Niestety, istnieje niebezpieczeństwo postawienia mylnej diagnozy, co miało niekiedy miejsce wtedy, gdy np. u weteranów wojennych, ofiar gwałtu, obozów koncentracyjnych zamiast zespołu stresu pourazowego, rozpoznawano somatyzację, osobowość pogranicza lub nawet schizofrenię[84]. Analogiczna sytuacja może zaistnieć w przypadku ofiar grup kultowych. Czy życie "na wysokich obrotach" w ciągłym strachu, walka z wyimaginowanymi wrogami, "poruszanie się" wewnątrz zaprojektowanego przez grupę świata, pełnego niemalże śmiertelnych niebezpieczeństw, nie jest wystarczająco traumatycznym doświadczeniem, aby pojawiły się objawy zespołu stresu pourazowego? Kilku klinicystów: Martin, Langone, Dole i Wittrout w studium z 1992 roku, poświęconym byłym członkom grup kultowych, wykazało, że wcale nie jest konieczne brutalne traktowanie kogoś czy pozbawienie go wolności aby stał się "urazowcem. Grupa nie musi stosować przymusu fizycznego lub seksualnego. Wystarczy, jeśli odpowiednio intensywnie i często wpaja swoim wyznawcom uczucie strachu, przerażenia, lęku[85]. Silnie zaangażowany członek grupy kultowej znajduje się jakby w "sercu wojny". Zdaje sobie sprawę, że "nie ma chwili do stracenia i musi jak najszybciej wykonać powierzone sobie zadania"[86]. Hassan pisze: "Pamiętam, że sam wciąż słyszałem tykanie bomby zegarowej i związane z tym uczucie, że zależnie od tego, jak dobrze wykonam najpilniejsze zadanie, świat przemieni się w piekło bądź stanie się rajem"[87]. Nic więc w tym dziwnego, że tak jak podczas prawdziwej wojny, członkowie kultu są szkoleni w zakresie różnych sposobów przeciwdziałania atakom "wroga". Uczą się szeregu sposobów tłumienia wątpliwości i "izolowania się" od wszelkich krytycznych informacji na temat grupy.

Podstaw do sterowania własnymi procesami myślowymi dostarcza już sama ideologia: pewna, oczywista i "naukowo" udowodniona, której nie ma sensu i nie wolno podważać. Otóż owa ideologia "mówi", że jakakolwiek próba podważenia jej lub wiarygodności grupy, jest pochodzenia demonicznego. Specyficzny język ideologii, tak jak było to w przypadku bohaterów "Roku 1984-tego" George'a Orwella, kształtuje określony sposób postrzegania świata, w którym min. słowo "wolność" otrzymuje w praktyce to samo znaczenie, co pojęcie "niewola"[88]. Po takiej "operacji językowej" może być trudno nawet pomyśleć o niezależnym badaniu grupy kultowej. Aby odpędzić demony, ukryte za wątpliwościami i przejawami krytycyzmu, członkowie kultu usilnie starają się "zagłuszyć" ich wpływ, np. poprzez "mantrowanie w umyśle", cichy śpiew lub inne praktyki modlitewne.

25. Podtrzymywanie przynależności - uodparnianie na krytykę i wątpliwości

Daniel z Warszawy (3 lata w "Misji Czaitanii") wyjaśnił, gdzie tkwi źródło barier komunikacyjnych między osobami "z zewnątrz" a członkami jego dawnej grupy: "Jak oni widzą twoje podejście, że ty jesteś kontra, to nie będą z tobą rozmawiać, albo będą normalnie z tobą rozmawiać, ale w umyśle - jak są już mocno zaangażowani - będą intonować albo mahamantrę albo Kryszna, Kryszna, albo coś tam. To już jest tak zakodowane w programie postępu duchowego. To jest na korzyść twoją, by nie dopuścić mai - iluzji do twego umysłu"[89]. Ten sam zabieg może być zastosowany również do tłumienia osobistych wątpliwości. Z czasem czynność "mantrowania w umyśle" ("blokowania" lub "wyciszenia" myślenia - jak określa ją Hassan) staje się tak automatyczna, że członek grupy kultowej, nie pamięta już, jaka tzw. "zła" myśl spowodowała odruch mantrowania[90].

Relacja ojca Roberta zadaje się potwierdzać wybitnie negatywistyczną i anty-racjonalną postawę członków Instytutu wobec wszelkiej formy krytyki "z zewnątrz": "My jego rodzice, nagle staliśmy się <<wcieleniem diabła>>. Wszelkie próby krytyki z naszej strony spotykały się z natychmiastową reakcją - syn zakrywał uszy, uciekał do swojego pokoju. Jemu tych <<bluźnierstw>> nawet nie wolno było słuchać"[91].

26. Podtrzymywanie przynależności - rola odmiennych stanów świadomości

Członkowie Instytutu Wiedzy o Tożsamości śpiewają tą samą mantrę i "w tych samych ilościach" co ich starsi "bracia" - krysznaici. W obu organizacjach, praktyka mantrowania spełnia więc bardzo podobną rolę - zarówno podczas werbowania nowych wyznawców jak i w trakcie podtrzymywania ich członkostwa.

Przypisy:


1 Ch. Butler, Pokonanie śmierci, b.m.r.w., s. 30

2 Tenże, Transcendentalna miłość, b.m.r.w., s. 64.

3 Tamże, s. 64.

4 Tusta Krishna das, Founding Members i Supporters, http://www.owplaza.com/wva/, s.1.

5 List B. A. Paramadwaiti Swami, sekretarza World Vaisnava Association z 27 II 1998, s.1.

6 TSK, s. 72.

7 Ch. Butler, Śmierć ukochanej osoby, b.m.r.w., s. 10; podkreślenia autora.

8 Tenże, Załamanie nerwowe. Drzwi do duchowej samorealizacji, b.m.r.w. s. 9; podkreślenia autora.

9 Ch. Butler, Aborcja, b.m.r.w., s. 23.

10 List Prabhupady do Sudevi Dasi z 15 IX 1972, z archiwum Bhaktivedanta Book Trust 1991.

11 Srutakirti dasa, Srila Prabhupada Uvaca 108, s. 1-2.

12 Ch. Butler, Kto kontroluje twój umysł, b.m.r.w., s. 26.

13 Por. PCM, s. 387.

14 Zob. Ch. Butler, Wyjaśnienie reinkarnacji, Kraków 1996, s. 271-283; Tenże, Realia reinkarnacji, b.m.r.w., s. 5.

15 Ch. Butler, Transcendentalna miłość, b.m.r.w., s. 58 (zacytowany przez Butlera fragment nie istnieje we wskazanym przez niego miejscu, tj. w tłumaczeniu Gity, dokonanym przez Prabhupadę - pod sygnaturką 4:34).

16 W okresie przynależności do IWT spełniał bardzo przydatną rolę: min. tłumaczył nagrane na video wykłady Ch. Butlera, artykuły z angielskiej prasy, zajmował się drukiem i kolportażem plakatów, tłumaczeniem i składaniem gazetek. Z czasem powierzono mu prowadzenie wykładów w Warszawie.

17 Imię i nazwisko znane redakcji, Vishnu z Lublina, Gazeta Wyborcza 224 (24 IX 1993), s. 15.

18 Btj, s. 54.

19 R. Fałek, Zrozumieć swoją tożsamość, Kurier Lubelski (17 VII 1998), s. 5.

20 M. Wolska, Sekta doprowadziła mojego syna do obłędu, Pani Domu (19 III 1997), s. 48.

21 W. Tochman, Kriszna nie całkiem szczęśliwy, Gazeta Wyborcza (28-29 VIII 1993), s.12.

22 Imię i nazwisko znane redakcji, dz. cyt., s. 15.

23 Tamże.

24Tamże.

25 J. Kowalczyk, Nie jestem guru, wywiad z Elżbietą Serwin zamieszczony w Kurierze lubelskim (13 XII 1996), s. 5.

26 T. Zawiślak, Instytut Wiedzy o Tożsamości „Misja Czaitanii”, "Dokąd zmierzamy? Wydanie specjalne dla mieszkańców Lublina" 1 (V 1997), s. 4, podkreślenia autora; T. Zawiślak ściągnął „słowo w słowo” tekst z wydanej przez ISKCON, pozycji Prabhupady. Te same zdania Bhaktivedanta Swami odnosił do swojego ISKCON-u (Por. PP, s. 148); Dlaczego ktoś taki jak Przewodniczący Rady Inicjowanych IWT, podpisuje się swoim imieniem i nazwiskiem pod słowami Prabhupady? Jeśli pan Zawiślak tak swobodnie posługuje się tekstami z książek Prabhupady, wydanych przez ruch Hare Kryszna, to czemu przemilcza inne wypowiedzi „guru swojego guru”, dotyczące np. wyboru GBC, czyli kolegium mistrzów duchowych ISKCON-u, jako jedynych spadkobierców jego misji? (Por. PCM, s. 387).

27 B.a., Instytut Wiedzy o Tożsamości, Haribol Polska 6(1997), s. 12; podkreślenie autora.

28 Ch. Butler, Kim jest Kryszna, Haribol Polska 5 (1997), s. 3.

29 Ch. Butler, Wyjaśnienie reinkarnacji, Kraków 1996, s. 84.

30 Zob. tamże, s.86, 88, 91.

31 R. Fałek, dz. cyt., s. 5.

32 Tamże.

33 Instytucja oświatowa? Psychologia głębi?

34 W. Kociuba, Mamusiu, jestem już dorosła!, Gazeta Wyborcza (28-29 VIII 1993), s. 12.

35 Ch. Butler, Wyjaśnienie reinkarnacji, Kraków 1996, s. 88.

36 Tenże, Transcendentalna miłość, b.m.r.w., s. 7.

37 Tenże, Śmierć ukochanej osoby, b.m.r.w., s.10; podkreślenia autora.

38 J. Kowalczyk, dz. cyt., s. 5.

39 R. Fałek, dz. cyt., s. 5.

40 Autor anonimowy, dz. cyt., s. 15.

41 M. Wolska, dz. cyt., s. 48.

42 Ch. Butler, Energia atomowa?, b.m.r.w., s. 41.

43 Wymienione tytuły pochodzą z: Ch. Butler, Drugs, suicide, divorce. Social problems in the West, Philippines 1984, s. V-VII.

44 Ch. Butler, Realia reinkarnacji, b.m.r.w., s. 17-18.

45 Ch. Butler, Energia atomowa?, b.m.r.w., s. 30.

46 W. Kociuba, dz. cyt., s. 13.

47 J. Kowalczyk, dz. cyt.., s. 5.

48 Ch. Butler, Wyjaśnienie reinkarnacji, Kraków 1996, s. 252.

49 Ch. Butler, Realia reinkarnacji, b.m.r.w., s. 5.

50 J. Kowalczyk, dz. cyt., s. 5.

51 Tamże.

52 Ch. Butler, Transcendentalna miłość, b.m.r.w., s. 2.

53 Tamże.

54 List otwarty do społeczeństwa i rządu polskiego, Dokąd zmierzamy? Biuletyn 1 (V 1997), s. 1, wydanie specjalne dla mieszkańców Lublina.

55 Anandamaya dasi (Annamaria Warmus), Historia dyskryminacji Misji Czaitanii w Polsce, Haribol Polska 6 (1997), s. 18.

56 Tamże, s.19 i 14.

57 Dokąd zmierzamy?, s. 1.

58 Tamże.

59 Tamże, s. 3.

60 Analogicznie, według IWT, religię wyróżnia min.: „(...) 5.Nauczyciel wywodzący się z długiej linii sukcesji duchowych uczniów i nauczycieli opierających się na wielowiekowych tradycjach religijnych (np. Chrześcijaństwo – 2000 lat; Waisznawizm [do którego przyznaje się IWT – przyp. autora] – 5000 lat; Buddyzm – 26000 lat; Islam – 1300 lat tradycji)

61 Tamże.

62 Por. M. Eliade, I. P. Couliano, Słownik religii, Warszawa 1994, s. 133 („<<Pieśń Błogosławionego>> Bhagavadgita, poemat z II wieku n. e." – podkreślenie od autora); por. też T. Herman i in., Mały słownik klasycznej myśli indyjskiej, Warszawa 1992, s. 126 {„Pierwszą formą historyczną wisznuizmu [krysznaici i czaitaniści, z wiadomych sobie powodów zmienili nazwę na <> – przyp. autora], czyli religii związanej z Bogiem Wisznu, był powedyjski kult typu bhakti (nabożności-oddania), który koncentrował się wokół ubóstwionego bohatera o imieniu Wasudewa (prawdopodobnie już w VI – V w. Przed Chr.) (...) Inne ważne formy wisznuizmu, które pojawiły się w tym wczesnym okresie, to krysznaizm, teistyczny kult Kryszny, bohatera z plemienia Jadawów (począwszy od IV w. Przed Chr. utożsamianego z Wasudewą) oraz kult Gopali-Kryszny (powstały w społeczności Abhirów – pasterzy-nomadów)”; podkreślenia autora.

63 Dokąd zmierzamy?, s. 4.

64 Tamże; podkreślenie od autora.

65 Anonim, dz. cyt., s. 15.

66 A. Józefczuk, W niewoli boga niemiłosiernego, Dziennik Wschodni 70/400 (4 IV 1997).

67 Anonim, dz. cyt., s. 15.

68 Tamże.

69 Tamże.

70 Archiwum CIKD.

71 Tamże.

72 Anonim, dz. cyt., s. 15.

73 Archiwum CIKD.

74 Anonim, dz. cyt., s. 48.

75 M. Wolska, dz. cyt., s. 48.

76 M. Wolska, dz. cyt. ,s. 48.

77 Anonim, dz. cyt., s. 15.

78 Tamże.

79 IWT zareagował w ten sposób, ponieważ Robert stał się dlań niewygodnym członkiem. Rodzina Roberta zbyt mocno o niego zabiegała, co prawdopodobnie zaniepokoiło IWT perspektywą nadania niekorzystnego rozgłosu w środkach masowego przekazu, tak jak miało to miejsce w przypadku działań podjętych przez matkę innego wyznawcy.

80 M. Wolska, dz. cyt., s. 49.

81 B.a., Vishnu z Lublina, s. 15.

82 M. Wolska, dz. cyt., s. 49.

83 A. Józefczuk, dz. cyt., s. 16.

84 Zob. J. L. Herman, Przemoc. Uraz psychiczny i powrót do równowagi, Gdańsk 1998, s. 133- 135.

85 Zob. L. J. West, P. R. Martin, Pseudo-identity and the Tratment of Personality Change in Victims of Captivity and Cults, W: Wellspring Messenger, Albany. Ohio 1996, s. 10-12.

86 Pws, s. 125.

87 Tamże.

88 Zob. G. Orwell, Rok 1984", Warszawa 1993, s. 20 (Orwell bardzo jaskrawo przedstawił zamianę znaczeń: "Wojna to pokój, wolność to niewola, ignorancja to siła". Zarówno w systemach totalitarnych niektórych państw jak i w ideologiach "wysepek totalitaryzmu", którymi niewątpliwie są grupy kultowe, operacja zamiany znaczeń przeprowadzana jest w sposób bardziej zakamuflowany).

89 Archiwum CIKD

90 Pws, s. 99.

91 M. Wolska, dz. cyt., s. 48.