Źródło: Sekty i Fakty

Na kogo to działa?

Licealistka Monika

Słońce przedzierało się przez gałęzie drzew, kiedy szłam wolnym krokiem polną drogą wzdłuż lasu. Minęły mnie i idące z naprzeciwka dwie grupy młodych ludzi oraz para w średnim wieku z dużym psem. To tutaj dość niespotykane. Odkąd pamiętam te miejsca, a chodziłam tu od najmłodszych lat na spacery z ojcem, zawsze było tu zupełnie pusto. Co jakiś czas zdarzało się nam co prawda, że spotykaliśmy mężczyzn zbierających grzyby czy też idących z wędkami na ryby, ale to przecież nie ta pora roku?

Przede mną znajdował się niewielki pagórek. Okrążyłam go powoli i podeszłam z drugiej strony. Ujrzałam szary mur, dwa okienka i drzwi. Zaświeciłam latarkę starając się wejść do środka. Przede mną pojawił się ciemny kręty korytarz, wzdłuż którego, w miejscu nie istniejącej podłogi, ciągnął się wąski rów. Chociaż miałam latarkę i tak poruszałam się prawie po omacku Weszłam do pierwszego pomieszczenia. Zapach spalenizny stał sienie do zniesienia. W pewnym momencie zza małego okienka dobiegł mnie głośny śmiech dopiero co przybyłych ludzi. Zwiedzić bunkier, gdzie odbył się mord satanistyczny to nie lada frajda! I to w tak stosunkowo niewielkim mieście, jakim jest Ruda Śląska.

Skierowałam światło latarki na ściany, gdzie pełno było satanistycznych napisów i znaków. Na środku kolejnego niewielkiego pomieszczenia leżak zakrwawiona, nadpalona płachta. Na podłodze, wokół mnie pełno było śladów krwi. Musiałam wyjść! Pojechałam do Katowic w poszukiwaniu pewnej książki. Odwiedziłam pierwszy z rzędu antykwariat znajdujący się niedaleko przystanku autobusowego. Szukałam konkretnego podręcznika, lecz z przyzwyczajenia przeglądnęłam i inne regały. Jedna ze znajdujących się tutaj pozycji szczególnie przyciągnęła moją uwagę, była to tzw. Czarna Biblia. Dlaczego nie, książka jak każda inna - pomyślałam. Czego tu się bać, przecież jej treści to zupełne bzdury przez nikogo nie traktowane poważnie.

Opuściłam antykwariat i w drodze do sklepu muzycznego zatrzymałam się przy ogłoszeniach koncertów muzycznych, mających się odbyć w najbliższym czasie. O! Gra Profanum - dziwnym zbiegiem okoliczności ta nazwa skojarzyła mi się z przedwczorajszym wydarzeniem, z odwróconymi krucyfiksami, z demolką cmentarzy itd. Cóż, przypadki chodzą po ludziach.

O! Później będzie grał Kat. Tak, to już prawdziwa historia. To oni wydali płytę z tekstami zaczerpniętymi z Czarnej Biblii. Na koncercie na pewno będą grali te kawałki. Może się przejdę, zapoznam z ideologią. Albo kupię sobie ich kasety, wtedy szybko nauczyłabym się ich nawet na pamięć. Znam przecież osoby, które potrafią je wyrecytować, chociażby ludzie z bunkra”. Wtedy mogłabym spokojnie słuchać muzy, nie obawiając się o to, że wezmą mnie za pozerkę (tzn. za kogoś, kto tylko udaje, że się na klimatach zna). Ale ci ludzie przecież tylko się zgrywają, to zupełne bzdury przez nikogo nie traktowane poważnie.

W końcu doszłam do sklepu i idąc od drzwi do miejsca, w którym chciałam przesłuchać kilka płyt, minęłam cały rząd koszulek z nadrukami.

- Christe Aagony! Ta koszulka ma zaje... nadruk.

Wypowiedział swoją opinię chłopak, którego mijałam. Spojrzałam na koszulkę - rzeczywiście, stalowy skręcony pentagram z obróconym krucyfiksem w tle. Obok wisiała równie „piękna” koszulka z Samaela - była na niej wypisana nazwa płyty: Blood rytual.

Po powrocie do domu zadzwoniłam do kolegi, który znał, „ludzi z bunkra”. Chciałam od niego pożyczyć kilka płyt, ciekawiło mnie również jego zdanie na temat tego morderstwa. Słyszałam już wiele opinii o nich, ale jeszcze od nikogo kto ich bezpośrednio znał. Nie wiem, co im odwaliło, prawdziwy satanista czegoś takiego by nie zrobił - przypomniałam sobie zdanie jednego z „metalowców”. To doprawdy pocieszające, szkoda tylko, że ucharakteryzowali to wydarzenie na obrządek ofiarny, co mogłoby podpowiedzieć nam zupełnie coś innego.

- Cześć Dzwoniłam wczoraj, nie było Cię.

- Wiesz. Mamy tu żałobę. Powiesił się brat Darii. Kojarzysz ich?

-Tak.

- Szkoda chłopaka. Był świetnym gitarzystą i tak dobrze znał się na muzie.

Poczułam się zmęczona. Usiadłam w fotelu, myśli zaczęły mi wirować w głowie. Ale już dość! Nie będę zajmować się głupotami i wmawiać sobie, że każdemu młodemu człowiekowi takiemu jak ja, może grozić jakiekolwiek niebezpieczeństwo z tej strony...

Licealistka Monika