Pocztówki znad Oławy
*Mój synu, wiem, że idziesz tą drogą, którą ci wskazał Mój Syn Jezus Chrystus i Ja Matka Boża. Ale mój synu, wielu tutaj przyjeżdża i robi zakłócenia*.
[wszystkie oznaczone *gwiazdkami* fragmenty objawień pochodzą z druków kolportowanych w Oławie. Zachowano w nich oryginalną pisownię]
Jedziemy. Ewa w skupieniu prowadzi samochód, a ja próbuję przez uchylone okno lekko dłonią zagarniać wiatr. Pogoda na wycieczkę wręcz wymarzona - ani gorąco, ani zimno, choć co jakiś czas próbują nas postraszyć galopujące po niebie czarne chmury. Po trzydziestu minutach jazdy pojawia się wreszcie senne miasteczko. To Oława, cel naszej wyprawy, miejsce, od którego ma zacząć się odnowa świata i Kościoła. Nowe Jeruzalem...
*Ojciec Święty - Jan Paweł II odchodzi, wybierają na Jego miejsce - masona, który niszczy Kościół, rozbija Go! Atak terrorystów na Gmachy Rządowe w USA, III Wojna światowa z III Dniami Ciemności w czasie których zginie 2/3 ludzkości.*
Dojeżdżamy do centrum. Duży plac z jakimś budynkiem pośrodku, obrysowany uliczkami. Dawny rynek? - Nie mamy żadnej mapy. Kioski zamknięte, w końcu jest sobota. Ostatecznie zbieram się na odwagę i zatrzymuję pierwszego napotkanego przechodnia:
- Przepraszam, gdzie jest to miejsce objawień?
Z ulgą stwierdzam, że nie jest pytaniem zdziwiony. Nie ma też - czego obawiałem się najbardziej - wypisanej na twarzy refleksji w stylu: "o, przyjechał kolejny nawiedzony".
- A, u Domańskiego? To przy drodze na Strzelin. Będzie widać z daleka.
*Królowa Pokoju jestem, ta która objawiła się pastuszkom z Fatimy, dzieciom z Medjugorie i memu słudze - K. Domańskiemu, który dokonawszy wielkiego dzieła wybudowania mi pięknego Sanktuarium, jest już u mnie, w Niebie oglądając Oblicze Miłosiernego Boga - twarzą w twarz! Nagroda jego jest wielka, gdyż zajął miejsce przy Tronie Bożym, obok Św. ojca Pio, Św. siostry Faustyny i Prymasa Tysiąclecia - kard. St. Wyszyńskiego*.
Wreszcie jest. Widać go po prawej stronie drogi. Trudno mi ukryć zdumienie. Spodziewałem się nieudolnie wykonanej kaplicy w otoczeniu ogródków działkowych. Tymczasem jest ona całkiem ładna. Stoi jako część wielkiego kompleksu sakralnego, na który składają się dodatkowo: spory kościół, szereg murowanych, krytych czerwoną dachówką zabudowań, eleganckie ścieżki spacerowe, skalne ogródki, trawniczki, oczko wodne, grota Matki Bożej... Wszystko wykonane bardzo profesjonalnie, nowe, czyste i zadbane...
*Tak, Ja Jezus Chrystus, wam pielgrzymom osieroconym błogosławię i zapewniam, że to Sanktuarium wkrótce będzie konsekrowane i oddane do obsługi - Nowemu Zakonowi Miłosierdzia Bożego, którego Ja jestem Założycielem, a pomaga mi w tym mój sługa Aleksander z Leżajska, który otrzymuje to Przesłanie. On ma wielkie łaski i doniosłą misję zwołania w Jerozolimie Soboru, gdy już będzie po Oczyszczeniu Kościoła i Ludzkości! Wyjdzie stąd na ten Sobór z Pielgrzymką Eucharystyczno-Różańcową w stosownym czasie, by jak wczorajszy Patron Św Jan Chrzciciel przygotować mi ludzi na ponowne Moje zejście na Ziemię! Te przekazy jego są prawdziwe! Dziękuję!*
Wchodzimy na teren kompleksu. Musimy wyglądać chyba dość podejrzanie, gdyż nieliczni kręcący się przy budynkach ludzie, to osoby znacznie od nas starsze. Momentalnie wyrasta przy nas czterdziestokilkuletni mężczyzna. Nie zagaduje, lecz chodzi dokładnie za nami wszędzie, nie odstępując ani na krok. Widać to jego praca.
*Ja, zmarły brat K. Domański przebaczyłem St. Kaczmarowi kłamstwa jakie rzucił na mnie w Kanadzie wprowadzając tym samym ks. R. Hoppego w błąd w czym tkwi aż do dzisiaj, módlcie się za niego wypraszając Boże Światło, bo to Dobry Kapłan! Przebaczyłem także Kard. H. Gulbinowiczowi za kpiny, oszczerstwa i interdykt. Bez przerwy powtarzałem, że mimo wszystko: "Kocham Go", bo tylko: "Miłość jest twórcza" głosił Św. Maksymilian M. Kolbe! Dziękuję Ks. Kapelanowi z Wrocławia za Mszę Św. Pogrzebową, piękną homilię - za obecność tysięcy pielgrzymów - modlitwę i stos kwiatów na mojej mogile, do której przybywajcie ze swymi trudnymi sprawami, które będę zanosił do naszej Królowej Wszechświata Królowej Pokoju prosząc o zdrowie dla was, o nawrócenia i o świętość kapłanów zwłaszcza tych posługujących w "moim" Sanktuarium! Dziękuję!*
Na placu kościelnym stoją różne figury: Matka Boża w kilku wersjach, anioły; jest też o. Pio, kard. Stefan Wyszyński oraz Jan Paweł II. Ciekawe, gdzie jeszcze na świecie są grupy religijne, które potępione przez Kościół, stawiają hierarchom tegoż Kościoła pomniki?
Nasz czterdziestokilkuletni "opiekun" nie opuszcza nas. Wchodzimy wraz z nim do wnętrza kościoła. Wystrój świątyni nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ot, normalny parafialny kościół katolicki. Trwa wystawienie. Około trzydziestu osób odmawia różaniec. W monstrancji dostrzegam hostię z krwawym śladem na środku. To cud, który miał się tu ponoć kiedyś wydarzyć. Hostia zaczęła krwawić i od tego momentu poplamiony opłatek stał się przedmiotem szczególnego oławskiego kultu, urastając do rangi symbolu tego miejsca. Zastanawia mnie jednak coś innego. Kto im robi wystawienie, skoro obłożony interdyktem biskupa kościół jest bez księdza?
*Mój sługo Aleksandrze, twoja petycja z wieloma podpisami zaskoczyła decydentów w Episkopacie Polskim, nie wiedzą co zrobić, dlatego módlcie się, by nie przeszkodzili Ojcu Świętemu w oddaniu Polski, Mnie jako Chrystusowi, Królowi Miłosierdzia! Dziękuję!*
Po wyjściu na zewnątrz próbujemy ustalić, jaką rolę spełniają pozostałe zabudowania. Zatrzymujemy więc trójkę starszych pań.
- Przepraszam, my tu jesteśmy pierwszy raz grzecznie zagaduję - co to są za budynki?
Babcia przez moment badawczo nam się przygląda. Chyba test przeszliśmy pomyślnie, gdyż słyszę odpowiedź:
To jest zakrystia i kancelaria.
To tu mieszka ksiądz? - próbuję drążyć dalej.
Mieszkał. Teraz nie ma, ale dojeżdża jeden z Krakowa.
Dostrzegam chwilę wahania.
Mi nie wolno o tym rozmawiać...
*Oj, dzieci moje, dzieci - nie przeżyjecie tych kar, które zostały zapowiedziane przez zmarłego w opinii świętości - mego sługę, K. Domańskiego, który towarzyszy waszemu spotkaniu i teraz krótko do was przemówi: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus... - moi kochani ja Kazimierz Domański raduję się już oglądaniem naszego Najlepszego Ojca w Niebie, Pana Jezusa, Ducha Świętego - Aniołów i Świętych! Nagle odszedłem, nie spodziewaliście się - ale ja się do tego przygotowywałem przebywając w sanatorium i w szpitalach! Szanujcie teraz moją żonę Bronisławę i brata Aleksandra, bo oni mają trudną sprawę do załatwienia: udania się wkrótce do Ojca Świętego, by potwierdził Święte Miejsce w Oławie i pobłogosławił powstający Zakon Misjonarzy Miłosierdzia Bożego.*
Sklepik. Za ladą młoda dziewczyna. Mówi z akcentem, jakby była gdzieś zza wschodniej granicy. Włączony odbiornik nadaje audycję Radia Maryja. Mówią akurat coś o wizycie papieża w Polsce. Dużo tu katolickich książek religijnych, święte obrazki, kartki, kalendarze. Normalna, przyparafialna księgarnia, gdyby nie jeden szczegół: na szklanej ladzie dostrzegam stosiki białych kartek, zadrukowanych objawieniami Domańskiego i jego współwyznawców.
Czytam z zaciekawieniem. Styl literacki przywódcy ruchu jeszcze znośny, ale już pozostałych po prostu fatalny, momentami wręcz niegramatyczny. Na stojaku po lewej stronie stoją zdjęcia. Są one bardzo kolorowe, a jednak smutne: wszędzie wieńce, kwiaty i ziemia. Kazimierz Domański, prorok z Oławy, zmarł 21 czerwca nie doczekawszy się uznania Kościoła dla swego dzieła ani interwencji niebios. A może to właśnie była owa interwencja...?
*Ja, Jan Paweł II zapraszam was, do Mnie - do Rzymu na jesień br. Dziękuję za telegram zmarłego śp. brata K. Romańskiego i zaproszenie Mnie do Oławy, jestem z wami!*
*My, Święci Apostołowie - Piotr i Paweł, dokładnie śledzimy wasze poczynania pomagając wam w zamysłach Bożych! Dziękuję!*
Musimy powoli wracać. Na placu kościelnym spotykamy kolejną staruszkę. Tym razem to ona podchodzi i nas zaczepia. Mówi coś o podwiezieniu do centrum Oławy, ale szybko zmienia zdanie i banalnie chce pieniędzy. Daję jej dwa złote, słysząc w odpowiedzi mruknięcie w rodzaju: "dobre i to". Spodziewała się więcej. Mimo to postanawiam sytuację nieco wykorzystać.
- Kto tu teraz wszystko prowadzi po śmierci brata Domańskiego?
- Jego żona, Bronisława.
- A probostwo puste. Bez księdza zostanie?
Babcia zniża konspiracyjnie głos:
- Przyjeżdża tu jeden ksiądz z Krakowa, a drugi ze Słowacji. I ma tu powstać męski zakon.
- Zakon? Jaki zakon?
- Ja tam nie wiem, ale męski. Już miał być, tylko jeszcze się nie wprowadzili.
Niestety, rozmowa zostaje przerwana, gdyż zaczyna padać deszcz. Babcia żegna się i wchodzi do kościoła.
*Dostałeś bracie dwa listy - jeden pomyślny, bo przyjeżdża do ciebie ks. Władysław, który niedawno spotkał się ze mną, i drugi list od brata Marka z Legionowa, który ci naubliżał i znieważył! Wynika z tego listu, że nic nie rozumie z misji jaką będą mieć Misjonarze Miłosierdzia Bożego, którzy obejmują Oławę do obsługi, przecież w tym przekazie z lutego br nie chodziło o 50 profesorów a 50 profesów czyli Nowicjuszy, którzy złożą ślubowania - Profesi a nie Profesorowie, tyle można zrozumieć nie mając wysokiego wykształcenia! Oj Marku, Marku - przeproś brata Aleksandra, bo on jest w porządku i tu w Niebie jest wysoko notowany, będzie ze mną przy Tronie Bożym, to jest Duszochwat i Wielki Apostoł Miłosierdzia Bożego! Dziękuję!*
Niewielki miejski cmentarz. Równe rzędy nagrobków. Pośrodku żwirowa alejka. Zaraz za cmentarzem kolejna nekropolia. W odróżnieniu od pierwszej bardzo zaniedbana. Tam spoczywają radzieccy żołnierze. Kręcący się po cmentarzu ludzie pomagają nam znaleźć czarny, granitowy pomnik. Na płycie widnieje napis: Domańscy Kazimierz 08.09.1934 +21.06.2002. Obok puste miejsce dla żony. Więcej napisów nie ma.
Jarosław Pieniek, Ewa Śnieżyk

