Źródło: Sekty i Fakty

Posługa sprawowania egzorcyzmu posługą miłości (2)

Przypominamy naszym czytelnikom, iż w pierwszej części niniejszego wywiadu (patrz "Sekty i Fakty" nr 8), ksiądz egzorcysta mówił m.in. o współpracy z psychologami, odpowiadał też - w oparciu o Rytuał egzorcyzmów - na pytanie; jak rozpoznać czy dana osoba jest opętana? Dzisiaj prezentujemy Państwu dokończenie tej rozmowy.

SEKTYiFAKTY: Jaki był pierwszy Księdza "przypadek" w posłudze egzorcysty?

Ksiądz Egzorcysta: Bardzo trudno było mi rozeznać, jak znaczne jest zawłaszczenie tej osoby przez złego ducha. Okoliczności towarzyszące tej "sprawie", przeprowadzona rozmowa z "zawłaszczoną" przez złego ducha osobą jak i z jej najbliższą rodziną - to wszystko wskazywało na szczególnie zaborcze działanie szatana także wobec - jak się później okazało - jej rodziny. Po kilku spotkaniach, gdzie w modlitwie o uwolnienie, wspólnie, razem z rodziną prosiliśmy Boga o wyzwolenie z mocy złego, nastąpiła pewna, nazwijmy to "poprawa". Jednak z biegiem czasu coraz bardziej nabierałem przekonania, do czego przyczyniło się niewątpliwie poznanie nowych okoliczności dotyczących "sprawy", że konieczne będzie odprawienie egzorcyzmu dla uzyskania pełnego uwolnienia tej straszliwie nękanej, będącej na granicy ludzkiej wytrzymałości osoby.

Umawiając się na kolejne spotkanie, postanowiłem, nie mówiąc nikomu o tym, że przygotuję się do odprawienia egzorcyzmu. Powiem uczciwie, że była to dla mnie decyzja trudna. Starałem się do tego dobrze przygotować. Wyspowiadałem się, podjąłem żarliwą modlitwę do Boga, wezwałem pomocy Matki Najświętszej, wszystkich Świętych, świętego Michała Archanioła, wszystkie Zastępy Anielskie, mojego Anioła Stróża. Poprosiłem o modlitwę siostry Karmelitanki i Wizytki. Zwróciłem się także z prośbą o modlitwę w "pewnej trudnej sprawie" do innych sióstr zakonnych, kapłanów, chorych, wspólnot modlitewnych i wielu moich znajomych, którzy na co dzień wspierają mnie swoją modlitwą. W tej intencji podjąłem także post.

Tak przygotowany czekałem na kolejne spotkanie, prosząc dobrego Boga, żeby pomógł mi rozeznać, co mam dalej robić. Proszę sobie wyobrazić, że jak do tej pory ta nękana przez złego ducha osoba sama o własnych siłach wchodziła do samochodu i wraz z rodzicami bez najmniejszych problemów przyjeżdżała na umówione spotkanie ale tego dnia, tuż przed wyjazdem stała się jakby nieprzytomna i jak to określił jej ojciec "stała się twarda jak pień". Z podziwu godną determinacją rodzice "zapakowali" swoje dziecko do samochodu i przywieźli je na spotkanie. Kiedy ja sam to wszystko zobaczyłem, wiedziałem już co mam robić. Po raz pierwszy odprawiłem egzorcyzm. Po zakończeniu egzorcyzmu zaniesiono ją do samochodu, gdzie po pewnym czasie, wracając do domu, odzyskała pełną świadomość. Później jeszcze kilkakrotnie egzorcyzmowałem tę osobę i wydawało się, że jest już dobrze. Tym co mogło jeszcze niepokoić był, jak to ta osoba określała, "dziwny niepokój". By rozeznać to wszystko, zacząłem zadawać wiele pytań, które mogły pomóc w uzyskaniu odpowiedzi na pytanie skąd ten "dziwny niepokój".

Przed kolejnym egzorcyzmem szczególnie poleciłem Bogu tę sprawę, która według mojego rozeznania mogła być przyczyną obecnego stanu i rozpocząłem modlitwę. Zaczęły się wtedy z nią dziać straszne rzeczy. Okazało się, że zostały dotknięte i ujawnione te problemy, które były do tej pory gdzieś głęboko schowane. Złemu duchowi widocznie zależało na tym, żebyśmy wszyscy uznali, że doszło do zupełnego uwolnienia. To wyzwalanie z mocy złego jeszcze jakiś czas trwało, było prawdziwym bojowaniem, ale można ostrożnie powiedzieć, że na dzień dzisiejszy sprawa jest już mocą Bożą rozwiązana.

SEKTYiFAKTY: Czy można powiedzieć, że poza rzadkimi przypadkami zawładnięcia ciałem człowieka mogą być jeszcze jakieś inne szczególne miejsca przebywania złego ducha?

Ks.Egz.: Do nadzwyczajnego działania złego ducha możemy zaliczyć także "nękanie". Dotyka ono przede wszystkim miejsc zamieszkania i przebywania człowieka, przedmiotów, a czasem i zwierząt domowych bliskich człowiekowi, otaczających człowieka i jego rodzinę. Oczywiście zawsze trzeba w takich sytuacjach zachować daleko posuniętą ostrożność i nie należy we wszystkich dziwnych zjawiskach widzieć zaraz nadzwyczajne działanie szatana. Niejednokrotnie tzw. "szkody górnicze" (np. na Śląsku), czy przysłowiowe myszy pod podłogą mogą być źródłem dziwnych odgłosów, trzasków czy przemieszczania się przedmiotów. Trzeba najpierw z dużą roztropnością i spokojem spróbować zidentyfikować źródła tych podejrzanych i niepokojących nas zjawisk. Zawsze trzeba pamiętać o tym, by wystrzegać się skrajnych zachowań. Nie wolno mi zaraz i we wszystkich niepokojących mnie wydarzeniach widzieć nadzwyczajne działanie złego ducha, ale też muszę wystrzegać się i takiej postawy, która charakteryzuje się tym, że nigdy i w żadnym wypadku nie dopuszczam do siebie myśli, że to i tamto mogłoby wskazywać na obecność i niszczące działanie szatana. Można powiedzieć, że takie skrajne postawy to "woda na młyn" dla podstępnego i niszczącego działania ojca kłamstwa i podstępu, jakim jest diabeł. Nie mamy powodu, żeby się bać szatana, ale to jeszcze wcale nie znaczy, że możemy go lekceważyć.

Wracając do tzw. "nękania" przez złego ducha, jeżeli roztropnie wykluczę wszelkie, nazwijmy to, naturalne źródła niepokoju w domu, w mieszkaniu czy w miejscu pracy, a np. jest to dom, który był kiedyś miejscem pijackich libacji, rozpusty, okultystycznych, a zwłaszcza satanistycznych "praktyk", domem tzw. "seansów spirytystycznych", domem, gdzie dokonywano tzw. "bioenergoterapeutycznych zabiegów" to powinienem się nad tym wszystkim poważnie zastanowić. Jeżeli w tym domu poprzedni mieszkańcy byli publicznymi gorszycielami i niejako obnosili się ze swoją pogardą wobec Boga i tego co święte, jeżeli w mrocznych i do końca niewyjaśnionych okolicznościach ktoś w tym domu dramatycznie zakończył swoje życie - to powinienem wziąć pod uwagę te wszystkie okoliczności i korzystając z pomocy kapłana, podjąć konkretne działania. Pełniąc swoją posługę egzorcysty, starałem się kiedyś pomóc w uwolnieniu mieszkańców domu - z taką właśnie "przeszłością" - od tajemniczej obecności i nękającego ich diabelskiego działania. Po wyczerpaniu wszystkich innych możliwości trzeba było ten dom egzorcyzmować.

Można powiedzieć, zawsze z dużą ostrożnością i pokorą, że na chwilę obecną ten dom cieszy się z dawna upragnionym spokojem. Trzeba jeszcze dopowiedzieć, że szukając źródeł różnych, nazwijmy to, tajemniczych "obecności" nie można nigdy całkowicie wykluczyć pewnych ingerencji świata pozagrobowego, świata zmarłych. Dlatego też codzienna nasza modlitwa za zmarłych z wiarą zanoszona do Boga, ofiarowane często odpusty zupełne za zmarłych, a zwłaszcza sprawowana w ich intencji Msza Święta są niezwykle cenne i szczególnie pomocne w takich właśnie tajemniczych doświadczeniach.

SEKTYiFAKTY: Czy to znaczy, że zmarła osoba może jeszcze jakoś przejawiać swoje działanie na ziemi?

Ks.Egz.: Do końca tego nie wiemy. Jeżeli jednak odmówiłem modlitwy za zmarłych, ofiarowałem odpust zupełny i sprawowałem Eucharystię w ich intencji, a nadto poświęciłem uroczyście dom i ustało: stukanie, głosy, pojawianie się zmarłych osób i inne dziwne wydarzenia - to może to być dla nas pewną wskazówką, być może i pewną odpowiedzią na to pytanie. Trzeba wyraźnie to powiedzieć: dotykamy tutaj pewnej tajemnicy i trzeba nieraz uczciwie i z całą pokorą, na jaką nas stać, po prostu powiedzieć: ja tego nie wiem. To, co jednak na pewno wiemy, to właśnie to, że codzienna nasza modlitwa za zmarłych, ofiarowane za nich odpusty zupełne, a zwłaszcza sprawowana w ich intencji Eucharystia zawsze i bez względu na to, czy się "coś dzieje" czy też nie dzieje - zawsze jest dziełem miłości, szczególnie w Kościele Chrystusowym, cennym i pożądanym.

SEKTYiFAKTY: Przychodzą do Księdza także osoby po doświadczeniach w różnych sektach i grupach, których "nauki" daleko odbiegają od Prawdy Ewangelii. W czym tkwi główne niebezpieczeństwo kontaktu z tymi grupami?

Ks.Egz.: Można obrazowo powiedzieć, że jest to prawdziwa autostrada dla złego ducha, którą on błyskawicznie podążą, zagarniając wiele serc i dusz ludzkich. Nie jest to tylko jakiś tam teoretyczny problem, ale sprawa życia i tego doczesnego i wiecznego. Przychodzą do mnie poranieni ludzie, często młodzi ludzie, choć niestety nie brakuje i tych starszych, wydawałoby się bardziej odpornych na różnego rodzaju manipulacje mnożących się sekt i ugrupowań. Osoby te doprowadzone nieraz do obłędu, mające za sobą próby samobójcze, osoby, którym zniszczono życie osobiste, rodzinne, społeczne, zawodowe, niejednokrotnie same mówią o sobie: "proszę księdza, ja jestem wrakiem człowieka".

Często niezbędną w takich przypadkach okazuje się współpraca z psychologiem i psychiatrą. Jednoczesna, wielopłaszczyznowa pomoc kapłana-egzorcysty, psychologa i psychiatry - gdzie każdy z nich zajmuje się tym czym powinien - staje się w wielu wypadkach absolutnie niezbędną i co szczególnie istotne, bardzo skuteczną. Prosząc o pomoc kapłana-egzorcysty, osoba boleśnie doświadczona mówi, że była poddawana różnym dziwnym i tajemniczym "zabiegom", przechodziła przez różnego rodzaju "inicjacje", odprawiano nad nią różnego rodzaju praktyki magiczne, "otwierano" ją na różnego rodzaju tzw. "energie", wprowadzano w różnego rodzaju praktyki spirytystyczne, a w przypadku sekt wprost satanistycznych doprowadzano do makabrycznych rytuałów.

Czy po tych wszystkich "doświadczeniach" osoba ta jest z całą pewnością zawłaszczona przez złego ducha? Odpowiedź na to pytanie jest zawsze bardzo trudna i przychodzi często po długim, nieraz bardzo długim czasie. Zawsze musimy pamiętać o tym, że zły duch jest mistrzem kamuflażu i najłatwiej sterować mu osobą, przez długie lata panować nad nią i prowadzić do ostatecznego zatracenia - najłatwiej wtedy, kiedy jest nierozpoznany i kiedy działa przez nikogo nie niepokojony. Stąd też często jest tak, że dopiero po wielu nieraz latach dochodzi w życiu osoby, która miała kontakt z różnymi formami okultyzmu, do przerażających nieraz manifestacji obecności szatana i jego władzy nad tym człowiekiem.

SEKTYiFAKTY: Ma to jakiś związek z przebytą wcześniej inicjacją w tych grupach?

Ks.Egz.: Niektóre ze zgłaszających się do mnie osób przyznają, że przeżyły "jakąś tam inicjację". Mówiąc o tym, nie przywiązują do tego żadnego wyjątkowego znaczenia. Nieraz tak się zachowują, jakby ich to bawiło, jakby te wszystko było jakąś niewinną dziecinną zabawą. Trzeba to sobie jasno powiedzieć, że taka właśnie "inicjacja" jest klasycznym przykładem tego, co nazywamy fundamentalną niewiernością wobec miłującego nas Boga, jest jak najbardziej wyraźnym aktem idolatrii, czyli bałwochwalstwa, jest złamaniem pierwszego przykazania, jest aktem w najwyższym stopniu grzesznym, pogrążającym człowieka, który tego dokonuje w duchowej śmierci grzechu ciężkiego. Bo przecież to Sakrament Chrztu Świętego jest pierwszym z sakramentów inicjacji chrześcijańskiej, tego fundamentalnego i pełnego miłości otwarcia się człowieka na niepojęty dar Bożej miłości. Jak wspaniały i niepojęty w swoim pięknie i wielkości to dar, dar chrzcielnej inicjacji! Jakże więc dramatycznym i strasznym w swoich konsekwencjach jest akt jakichkolwiek innych bałwochwalczych inicjacji. Nie trzeba być prorokiem, żeby wyobrazić sobie, co może stać się w życiu człowieka, który odwraca się od Boga i przez, nazwijmy to po imieniu, diabelską inicjację otwiera się na niszczące działanie szatana.

SEKTYiFAKTY: Co z seansami spirytystycznymi. Czy udział w nich może stanowić dla uczestników jakieś duchowe zagrożenie?

Ks.Egz.: Jak najbardziej. Grzech wywoływania duchów, zwany niekiedy nekromancją, związany zresztą z wróżbiarstwem, jest jawnie potępiony tak w Starym jak i w Nowym Testamencie. Na seansach spirytystycznych chodzi o kontakt z duchami zmarłych, aby otrzymać od nich jakąś informację czy radę. Trudno sobie jednak wyobrazić, aby dobre duchy zmarłych gwałciły zakazy Boże i kościelne w tak ważnej sprawie. Nigdy nie wiadomo, kto odpowie na tego typu wezwania. Już Tertulian (zm. ok. r. 220) mówił, że ilekroć wzywamy duchy zmarłych, tylekroć odpowiadają demony. Uczestniczącemu w seansach spirytystycznych nawet wtedy, gdy jest on tylko biernym uczestnikiem tych spotkań, grozi duchowy grzech nieposłuszeństwa i otwarcie się na możliwe oddziaływanie demoniczne. Najcięższym negatywnym skutkiem seansów spirytystycznych mogą być różne formy zniewoleń szatańskich - aż do opętania włącznie - które wymagają interwencji egzorcysty.

SEKTYiFAKTY: Co można sądzić o tak modnej ostatnio wśród wielu ludzi medycynie alternatywnej?

Ks. Egz.: Pod pojęciem medycyny alternatywnej często ukrywa się tzw. medycyna okultystyczna (Okultyzm można zdefiniować jako swoiste zestawienie gnozy i magii lub postaw gnostyczno-magicznych. Gnoza dotyczy wiedzy tajemnej, zaś magia konkretnej praktyki, która jest zastosowaniem owej wiedzy w konkretnych szczegółowych technikach lub rytuałach - O.Aleksander Posacki; Okultyzm, magia, demonologia, s. 15) zwana też magiczną, powiązana zwykle ze spirytyzmem, co zostało potępione w Katechizmie Kościoła Katolickiego w aspekcie wzywania złych mocy w celu leczenia (KKK 2117). Myślę, że to wystarczy, by być bardzo ostrożnym, gdy mamy do czynienia z tzw. medycyną alternatywną.

SEKTYiFAKTY: Przepraszam za pytanie, ale czy nie jest to czasem przysłowiowe wylewanie dziecka z kąpielą? Przecież są powszechnie znane osoby, jak powiedzmy Haris, czy ks. Klimuszko, których niekonwencjonalne sposoby leczenia są skuteczne, trwałe i co za tym idzie - bezpieczne. Czy mamy tu zatem do czynienia z wyjątkami od reguły?

Ks.Egz.: W odpowiedzi na to pytanie poleciłbym książkę "Quo vadis nowa ero", wydaną przez Wydawnictwo Księży Marianów. W niej znajduje się świadectwo zatytułowane: "Byłam podającą u Harisa" - zachęcam do lektury. Niektórzy kapłani do tej pory nie mogą sobie wybaczyć, że pana Harisa wprowadzili do sal katechetycznych i kościołów. To świadectwo, o którym wspominam, dała osoba wierzącą katoliczka, która była przy Harisie, pewne rzeczy widziała i teraz spokojnie, bez emocji i zacietrzewienia dzieli się swymi spostrzeżeniami i ostrzega przed tą formą "leczenia". Jeżeli zaś mówimy o o. Klimuszce, to po pierwsze należy o tym wiedzieć, że wiele książek, które są podpisane jego nazwiskiem... nie jest jego autorstwa. Wiele jego rad, spostrzeżeń, wiele jego wypowiedzi tak naprawdę nie jest jego autorstwa. Trudno więc dzisiaj ostatecznie stwierdzić co powiedział, a czego nie powiedział o. Klimuszko. Po drugie o. Klimuszko niekoniecznie we wszystkich sprawach musiał mieć rację. Droga, którą on szedł, nie zawsze była bezpieczna i do końca pewna. I jeszcze jedno chciałbym powiedzieć. Szczególnie pouczające są świadectwa tzw. "bioenergoterapeutów", którzy byli egzorcyzmowani. Są to jedne z wielu potwierdzeń tego właśnie, że nie każde uzdrowienie od Boga pochodzi. To, co po ludzku wydaje się nieraz być "skuteczne" i "trwałe" nie zawsze musi być po Bożemu rzeczywiście bezpieczne. Człowiek szukając dobra - w tym wypadku swego zdrowia - może szkodę na duszy swojej ponieść (por. Mt 16,26).

SEKTYiFAKTY: W książkach sygnowanych nazwiskiem o. Klimuszki można m.in. przeczytać, że ówczesna milicja korzystała z jego telepatycznych możliwości w poszukiwaniu zaginionych osób. Co mamy sądzić o tego rodzaju pomocy?

Ks.Egz.: Różnie to jest, jak już o tym mówiłem, z tymi książkami autorstwa o. Klimuszki. Nawet gdyby rzeczywiście ktoś korzystał z możliwości jakie przejawiał o. Klimuszko, a można powiedzieć, że prawdopodobnie chodziło tutaj o możliwości tzw. jasnowidzenia, widzenia rzeczy dalekich i ukrytych - to zawsze trzeba być bardzo ostrożnym w określaniu tego, skąd ten dar, od kogo pochodzi, w jakim celu został udzielony, czemu ma służyć. Choć jestem oczywiście bardzo daleki od tego, żeby podejrzewać o. Klimuszkę o współpracę ze złym duchem, to jednak trzeba nam pamiętać, że dar jasnowidzenia, dar widzenia rzeczy dalekich i ukrytych może być dwojakiego pochodzenia. Dar ten, który jest stosunkowo rzadkim darem, może być darem, którego dawcą jest sam Bóg i nie należy temu zaprzeczać (przykład bł. o. Pio). Trzeba jednak i o tym nie zapominać, że jednym z podstawowych objawów opętania, a więc tego szczególnego zniewolenia człowieka przez szatana jest właśnie to, że osoba opętana posiada ten wyjątkowy "dar", jakim jest ujawnianie rzeczy dalekich i ukrytych. Jest to jeden z tych "darów", których szczególnym "dawcą" i "dobrodziejem" jest właśnie szatan. Biada człowiekowi tak "obdarowanemu"!

SEKTYiFAKTY: Coraz częściej się ostatnio mówi o rzekomym działaniu na nas różnego rodzaju kosmicznych energii. Na pozytywne działanie tychże energii powołują się też wszelakiej maści uzdrowiciele. Czy zetknął się Ksiądz w swojej posłudze z tym zagadnieniem.

Ks.Egz.: Często jestem pytany przez osoby przychodzące do mnie z prośbą o pomoc, z którymi i nad którymi się modlę, czy po takiej modlitwie nie straciłem energii, czy nie potrzebuję jakiegoś "naładowania" energią. Odpowiadam wtedy, trochę przy tej okazj i żartując, że nie jestem akumulatorem, który można naładować i rozładować.

Owszem, jestem zmęczony, bo jest to nieraz długotrwały wysiłek tak fizyczny jak i psychiczny - ale to zmęczenie nie ma nic wspólnego z utratą jakiejkolwiek energii. Nie tracę żadnej energii, bo żadnej nie posiadam i żadnej też nie przekazuję. Trzeba być bardzo ostrożnym, bo kiedy mowa o przekazywaniu jakiejś energii, czy też o "otwieraniu się" na jakaś tam energię kosmiczną, astralną - może okazać się, że mamy do czynienia nie tyle z oszustwem - co jeszcze w tym wszystkim nie jest najgorsze - ile z podstępnym działaniem szatana. Zły duch poprzez różnego rodzaju bioenergoterapeutów i innych operatorów zła, nie zawsze do końca świadomych tego komu służą i kto się nimi posługuje, stara się przeniknąć i opanować człowieka, mamiąc go i oszukując. Niestety dość często spotykam się z ofiarami różnych "magnetyzacji" i "energetyzacji", ofiarami różnego rodzaju otwierania się na "boskie energie" i "życiodajne siły". Niejednokrotnie spotykałem się z prawdziwymi ludzkimi dramatami...

SEKTYiFAKTY: No, dobrze. Są jednak osoby, które twierdzą, że one same lub ich znajomi cierpieli niegdyś na przeróżne choroby, nawet nowotworowe i po wizycie u energoterapeuty choroba zanikła, co mają nawet potwierdzić późniejsze wyniki badań.

Ks.Egz.: Trzeba pamiętać, że w Piśmie Świętym czytamy o diabelskich "uzdrowieniach" i "cudach" czynionych po to, by omamić i zwieść ludzi. W demonologii, która jest jedną z nauk teologicznych, mówi się nawet wprost o "darach" diabelskich "ofiarowywanych" ludziom. Nie wolno nam zapominać, że szatan niczego ostatecznie nie daje poza rozpaczą i zniszczeniem. A jeżeli już coś wydaje się być jego "darem", to trzeba pamiętać, że nigdy niczego nie daje on za darmo! "Dając", zawłaszcza i niszczy!

Jaką mamy pewność, że choroba, która zniknęła po wizycie u takiego czy innego "uzdrawiacza" za 2-3 lata nie wróci ze zdwojoną siłą? Biada człowiekowi tak uzdrowionemu!

Często się zdarza, że po jakimś czasie, niekoniecznie zaraz, nieraz "dopiero" po kilku latach, zaczyna się coś niedobrego dziać w życiu "uzdrowionego" człowieka, w jego rodzinie. Pojawiają się dziwne, niemożliwe do zdiagnozowania choroby, straszliwie wyniszczające konflikty rodzinne pojawiające się nie wiadomo skąd, doprowadzające niejednokrotnie do rozpadu małżeństwa i rodziny. Zamieranie życia sakramentalnego i życia modlitwy jest często jakby szczególnym przypieczętowaniem tego stanu rzeczy.

Czasem po latach ciężkiej walki takiego człowieka z tym, co on naiwnie nazywa "przeciwnościami losu" i po wizytach u różnych lekarzy, ale niestety także i u kolejnych "uzdrawiaczy", odwiedzi on także i księdza. Niestety kapłan-egzorcysta jest często na samym końcu tych jego poszukiwań. Proces wyzwalania tego człowieka z demonicznego zniewolenia jest zazwyczaj długi, skomplikowany i wielopłaszczyznowy.

Jest to niejednokrotnie prawdziwa duchowa walka! Powtarzam więc jeszcze raz: biada tak uzdrowionym! Oczywiście każdy powinien się leczyć korzystając z fachowej pomocy lekarza. Ale w tym wszystkim, co jest nieraz bardzo boleśnie doświadczanym krzyżem choroby i cierpienia, nie wolno mi krzyczeć: "Ja bym nawet zawarł pakt z diabłem, żebym tylko był zdrowy!" Trochę trudno uwierzyć w realność takiego przypadku.

Podam przykład. Trwa to już wszystko od dłuższego czasu i prawdę mówiąc, nie nabrałem jeszcze moralnej pewności, czy mamy tutaj do czynienia z opętaniem, choć przyznaję, że wiele zdaje się na to wskazywać. Otóż przyszła do mnie kiedyś pewna kobieta, która stwierdziła, że ktoś jakby "przeniknął" do jej rodziny - pominę szczegóły owego "przeniknięcia". Z tego, co mi powiedziała wynika, że mógł to być jeden z owych operatorów zła mających jakiś układ z szatanem. Ta kobieta określała go nawet jako "wcielonego diabła". Jej dziecko bardzo ciężko chorowało, lekarze podejrzewali białaczkę. Kobieta ta, nie widząc -jak jej się wydawało - innego ratunku dla dziecka, zwróciła się do tej demonicznej osoby z prośbą: Ja wiem, że ty to możesz sprawić. Moje dziecko ma białaczkę - ja ci nawet duszę oddam, byle tylko ono było zdrowe". On miał się na te słowa tylko uśmiechnąć i powiedzieć: Jedźmy jutro do lekarza, a zobaczysz, że wszystko będzie w porządku".

I faktycznie. Po przyjeździe do szpitala, zdziwiony lekarz, oglądając wyniki badań, potwierdził: dziecko było zdrowe. Towarzyszący kobiecie mężczyzna z uśmiechem zapytał: "Zadowolona?" Od tej pory zaczęły się dziać w życiu tej kobiety straszne rzeczy. Potem zaczęły się wizyty u przeróżnych bioenergoterapeutów. Była nawet u "egzorcystki", co o mało nie skończyło się dla niej tragicznie. Jeżeli nie ma w tym przypadku klasycznego opętania, to jednak niewątpliwie nadzwyczajne działanie złego ducha jest tu znaczne. Oczywiście można w to, co ta kobieta powiedziała wierzyć lub nie.

Faktem bezspornym jest jednak to wszystko, co przez długi już czas jest mi dane obserwować i doświadczać w procesie uwalniania tej kobiety z mocy złego. Na marginesie powiem, że egzorcysta w swoim posługiwaniu musi unikać dwóch skrajnych postaw. Nie może z jednej strony w to wszystko, co słyszy bezkrytycznie wierzyć, nie może być naiwnie łatwowiernym, ale też z drugiej strony nie może wszystkiego zbyt łatwo odrzucać i sprowadzać wszystkiego tylko i wyłącznie do problemów ludzkiej psychiki.

SEKTYiFAKTY: Może powie Ksiądz parę słów na temat początków egzorcyzmownia?

Ks.Egz.: Ewangelia bardzo wyraźnie przedstawia otwartą walkę, jaką prowadzi Chrystus z szatanem. Jak stwierdza św. Jan, Chrystus przyszedł na świat, aby "zniszczyć dzieła diabła". Przyszedł, aby -jak mówi św. Piotr w Dziejach Apostolskich - "uwolnić wszystkich, którzy byli pod władzą diabła". Jezus udzielił władzy uwalniania od złego ducha swoim Apostołom, którzy poszli śladami swojego Mistrza. Wyrzucali złe duchy zarówno podczas działalności publicznej Jezusa, jak również po Jego zmartwychwstaniu. Egzorcyzmy zawsze miały wielką wartość apologetyczną, która przyciągała opętanych pogan, skłaniając ich, aby zwracali się z prośbą o pomoc do chrześcijan. Św. Justyn pisze: "Chrystus zrodził się z woli Ojca, aby zbawić wierzących w Niego i zniszczyć demony. Możecie o tym sami się przekonać na podstawie tego, co widzicie na własne oczy. Na całym świecie i w waszym mieście (w Rzymie) są liczni opętani, których inni egzorcyści, zaklinacze i magowie, nie potrafili wyleczyć. Natomiast wielu z nas, chrześcijan, rozkazując im w imię Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego pod Poncjuszem Piłatem, uzdrowiło ich, czyniąc bezsilnymi te demony, które opętały ludzi" (Apologia,VI,5-6).

SEKTYiFAKTY: W głośnym filmie "Egzorcysta" było ukazane m.in. unoszenie się łóżka, przesuwanie przedmiotów, mebli. Czy podczas egzorcyzmowania są takie rzeczy możliwe, czy raczej mamy tu do czynienia tylko i wyłącznie ze zwykłą artystyczną fikcją?

Ks. Egz.: Na temat tego filmu nie mogę się wypowiedzieć, bo nie widziałem go. O takich nadzwyczajnych wydarzeniach mówią jednak egzorcyści, którzy z czymś podobnym spotkali się w czasie pełnienia swojej posługi. O takich nadzwyczajnych zjawiskach pisze między innymi o. Gabriele Amorth, egzorcysta Rzymu, w swoich książkach (por. recenzje książek o. Amorth'a w poprzednim numerze naszego pisma - przyp. red). Osobiście z czymś takim w pełnieniu swojej posługi jeszcze się nie spotkałem. Byłem jednak świadkiem czegoś innego. Pewnego razu, modląc się nad osobą zniewoloną przez złego ducha, zobaczyłem - zresztą nie tylko ja sam, ale także mama i babcia tej osoby - że pod wpływem wypowiadanych przeze mnie słów osoba ta zaczęła się dosłownie skręcać i miotać po całym pokoju, a na te kilka kropel święconej wody (egzorcyzmowanej, zmieszanej z egzorcyzmowaną solą), którą ją pokropiłem, zareagowała tak gwałtownie, jakby była oparzona. Jej ciałem wstrząsały konwulsyjne drgawki. Kilka słów i kilka kropel świeconej wody... aż trudno uwierzyć. Ale przecież ja to widziałem.

SEKTYiFAKTY: Dziękując za interesującą rozmowę, prosimy jeszcze na koniec powiedzieć, jak się mogą z Księdzem skontaktować osoby potrzebujące porady egzorcysty?

Ks.Egz.: Osoby te mogą zgłosić się do Kurii Metropolitalnej w Katowicach, gdzie uzyskają potrzebne im informacje. Także dzwoniąc pod numer Katolickiego Telefonu Zaufania, (numer ten znajduje się w każdym egzemplarzu "Gościa Niedzielnego"), można otrzymać mój adres i numer telefonu. Zanim jednak zacznie ktoś szukać kapłana-egzorcysty, dobrze będzie, kiedy najpierw porozmawia ze swoim duszpasterzem w swojej parafii. Może się okazać, że problem można bardzo szybko i skutecznie rozwiązać bez pomocy egzorcysty.

SEKTYiFAKTY: Bóg zapłać za rozmowę i szczęść Boże.