Źródło: Sekty i Fakty

Pozyskiwanie nowych członków

Jan Lewandowski

Przywódcy religijni Świadków Jehowy stosują pewne socjotechniczne zasady, których celem jest "złowienie" do swych szeregów nieostrożnych i zbyt ufnych osób.

Charakterystyczne jest krytykowanie przez nich zasad działania Kościoła katolickiego przy jednoczesnym stosowaniu przez Strażnicę podobnych metod postępowania. Dotyczy to m.in. zasady posłusznego podporządkowania się jednemu kierownictwu religijnemu oraz interpretacji Biblii. Towarzystwo Strażnica bardzo często stara się zachęcać wiernych Kościoła katolickiego do nielojalności wobec swego Kościoła i do jawnego kwestionowania jego nauk.

W wydanej pod koniec lat 60. książce pt. Prawda, która prowadzi do życia wiecznego, Świadkowie (po nieustannym przekonywaniu, że wszystkie religie się mylą) taką oto radę dają czytelnikom będącym członkami innych organizacji religijnych: Musimy powiadomić te organizacje, że się z nich wycofujemy[1]. Podobnie w Strażnicy (rok XCVI) [2] zachęca się do porównywania tego, co mówi Biblia, z naukami Kościoła, a następnie do opuszczenia go:

"(...) przekonawszy się teraz na własne uczy, że nauki Kościoła katolickiego nie pokrywają się z Biblią, powinieneś powziąć pewną ważną decyzję [3]. Czy też w innym numerze Strażnicy czytamy: Kościół rzymskokatolicki nie jest dla tych, którzy się domagają jasności i konsekwencji. (...) Jeżeli jesteś zwolennikiem ścisłej konsekwencji w myślach, słowach i czynach, to najprawdopodobniej wystąpisz z Kościoła [4].

Jeśli już mowa o tym, kto jest konsekwentny, a kto nie, to warto przypomnieć, że Świadkowie niejednokrotnie przyznali się do popełnienia błędu w interpretacji proroctw. Jeśli oni - jak piszą - wielokrotnie popełniali błędy przy podawaniu swych nauk o proroctwach, to czy ich organizacja religijna jest miejscem, gdzie znajdziemy tę konsekwencję?

Ślepe zaufanie Organizacji

Czy zalecenia i zachęty do wolności w myśleniu dawane innym przez Strażnicę są takie same jak te dawane swoim własnym członkom? Otóż nie! Jeśli Świadkom Jehowy zdarzy się, że znajdą w Biblii jakąś naukę niezgodną z nauką Strażnicy, wtedy już nie zachęca się ich do tak "pochopnych decyzji" jak zmiana wyznania, lecz zaleca się im raczej ślepe zaufanie Organizacji.

Prześledźmy wybrane cytaty z ich publikacji, które jasno ukazują tę sytuację:

"Przepuśćmy, że w publikacjach Towarzystwa ukazało się coś, czego w pierwszej chwili nie rozumiemy lub z czym się nie zgadzamy. Jak postąpimy? Czy się obrazimy i opuścimy organizację? Niektórzy tak się zachowali. (...) Gdyby te osoby były lojalne względem organizacji oraz swych braci, poczekałyby na wyjaśnienie powyższych spraw, do czego Jehowa rzeczywiście w stosownym czasie doprowadził. Tak więc lojalność wyraża się cierpliwym czekaniem, aż niewolnik wierny i roztropny opublikuje pełniejsze zrozumienie." [6]

Dlaczego takiego "czekania na pełniejsze zrozumienie" nie dają członkom innych Kościołów? Świadkowie oczywiście nie mają wyboru i muszą podporządkować się rozkazom swych przywódców.

Oto przykład takiej postawy przedstawiony na łamach Strażnicy:

"Mój stosunek do Organizacji był podobny. Wiedziałem, iż krzewi ona prawdę, choć niekiedy nie pojmowałem wszystkiego, co podano na łamach naszych publikacji. Nawet jeśli coś było dla mnie niejasne, nigdy nie próbowałem lego podważać. Z czasem jedne sprawy wyjaśniano, a inne korygowano. Zawsze byłem rad, że cierpliwie czekałem na dokładniejsze zrozumienie" [7].

Niesfornych zaś przestrzega inna publikacja:

"Wydaje się jednak, że poszczególni Świadkowie niekiedy muszą umocnić swe zaufanie. Towarzystwo od czasu do czasu otrzymuje listy, które wyrażają zastrzeżenia co do wyjaśnień podawanych w publikacjach. Takie wątpliwości mogą być reakcją na skorygowanie zrozumienia..." [8].

W broszurze Czy współpraca międzywyznaniowa jest drogą Bożą?, wydanej przez Świadków w latach 60., czytamy: "Rzecz jasna, że niektóre osoby mogą mieć myśli, które dopiero później zostają opublikowane: ta rzecz podana wcześniej byłaby przedwczesna, nie byłaby w czasie słusznym. Czekajmy na Pana! (...) Niewolnika prowadzi i w razie potrzeby koryguje Jehowa i Chrystus, a nie my jako jednostki" [9].

Wnioski zatem są jasne: Świadkowie Jehowy w rzeczywistości podlegają tym metodom, które mają stosować krytykowani przez nich katolicy. Respektują bezwzględne posłuszeństwo wobec swej organizacji religijnej i jej nauk nawet wtedy, gdy któraś z tych nauk nie jest biblijna i zrozumiała dla niektórych.

Z drugiej strony nie tolerują takich samych postaw powściągliwości u członków innych religii. Czemu jednak sami tak nie postępują, kiedy takie niejasności znajdą w naukach swojej organizacji? Wyraźnie tu widać, że jedną miarką mierzą siebie, a inną pozostałych.

Kwestia interpretacji Biblii

Po powyższych dywagacjach przejdę teraz do sedna sprawy. Jak wygląda kwestia interpretacji Biblii u Świadków? Przeciętni Świadkowie Jehowy w początkowych rozmowach często zarzucają katolikom, że nie mają w swym Kościele prawa czytać i interpretować Biblii w dowolny sposób.

Jednocześnie chełpią się, że im wolno mieć Biblię w domu i swobodnie ją czytać, wyciągając z jej lektury wolne wnioski itd.

Nic dziwnego, że Świadkowie zarzucają katolikom niemożność swobodnego czytania, a nawet posiadania Biblii, skoro w tym niesłusznym przekonaniu często utwierdzają ich publikacje Strażnicy. Na przykład niedawno wydane Przebudźcie się! daje wyraz takiego przekonania u jednej z byłych katoliczek, a dziś Świadka Jehowy:

"Uczono mnie, że katolikom nie jest potrzebna Biblia, że zasiałaby im tylko zamęt w myślach oraz że mogą ją czytać i wyjaśniać jedynie księża. Chciałam być lojalną katoliczką, więc jej nie mialam" [10].

Co zatem Świadkowie mówią na początku katolikom o metodach interpretacji Biblii? Czy zdradzają, że według ich wykładni żaden człowiek nie ma prawa samodzielnie interpretować Pisma Świętego?

Otóż nic! Na początku mówią coś zupełnie odwrotnego. Mówią bowiem, że katolikom powinno być wolno interpretować samodzielnie Biblię i sugerują, że nic potrzebują do tego żadnej pomocy ze strony jakichkolwiek autorytetów ludzkich, ponieważ Biblia jest sama w sobie samowystarczalna (jeśli chodzi o jej interpretację!). Jedna z ich publikacji przekonuje katolickich "innowierców" o tym w następujący sposób:

"Niektórzy w tym miejscu gotowi będą zapytać: Czyż nie jest prawdą, że Biblię można wykładać na wiele sposobów? Gdybym ją sam czytał, czy naraziłbym się na możliwość mylnego zrozumienia? - Sama Biblia wskazuje jak ominąć tę pułapkę. W księdze Rodzaju 40:8 czytamy: "Bożą rzeczą jest wykład" (Wk). Jak można w dobie obecnej stosować tą zasadę? Oczywiście nie znaczy to, że Bóg zejdzie z nieba, aby porozmawiać z tym, kto akurat czyta Biblię. Ale można otrzymać objaśnienie od Boga, gdy się pozwoli, by jedna część Jego natchnionego Słowa tłumaczyła inną. Słowo Boże w znacznej mierze samo siebie wykłada."

Po tym stwierdzeniu Świadkowie zadają katolikom pytanie: "Jeżeli jesteś katolikiem, to czy ksiądz nakłaniał cię do czytania Biblii i do porównania tego, co przeczytałeś, z naukami Kościoła?" [11].

"Samodzielne" czytanie Biblii

Inna publikacja Świadków Jehowy namawia: "Każdy szczery człowiek musi się więc wyzbyć wszelkich uprzedzeń i sam sprawdzić, o czym mówi Pismo Święte..." [12]. Zatem powinno się czytać Biblię samemu, żaden ksiądz ani papież nie powinni nam w tym "przeszkadzać"!

W rzeczywistości jednak namawianie katolika do samodzielnej interpretacji Biblii i porównywania jej z naukami Kościoła nie jest szczere. Jest to bowiem Świadkom Jehowy potrzebne jedynie do osiągnięcia ukrytego celu, o którym czytamy w jednej z ich publikacji:

"Do lepszego zapoznania się z Biblią będziesz jednak potrzebował pomocy. Dlaczego nie miał byś jej przyjąć od Świadków Jehowy którzy okazali się wierny mi obrońcami Słowa Bożego? [13]

Widzimy zatem, że owo samodzielne czytanie i interpretowanie Biblii oznacza w ich rozumieniu niemal nieodzowną pomoc... Świadków Jehowy. Z czasem, podczas regularnych kontaktów ze Świadkami, taki katolik dowie się czegoś więcej. Nie jest już ważne - jak mu wcześniej mówiono (powołując się przy tym na wyżej cytowaną Strażnicę, rok XCVI, nr 3) - że Biblia sama się "wykłada" i dlatego może sam ją sobie interpretować.

Dowie się obecnie, że to też nie do końca prawda. Uświadomi się go teraz przykładowo takimi słowami: "(...) choćbyśmy nie wiadomo jak długo czytali Biblię, nigdy nie poznalibyśmy prawdy samodzielnie" [14]. "Kto nie nawiąże kontaktu z tym kanałem łączności [czyli kierownictwem Świadków Jehowy - przypis J. L.], którym się posługuje Bóg, ten nie zrobi postępów na drodze życia, niezależnie od tego, jak często by czytał Biblię" [15].

Jedna z kobiet, która studiowała kiedyś Biblię ze Świadkami Jehowy, pyta: "(...) ale jak mogłabym korzystać z mojej niedawno kupionej Biblii, gdyby nie Strażnica, która ją wyjaśnia?" Pytanie to opublikowano oczywiście w jednym z numerów Strażnicy [16].

Mając w pamięci ten cytat, przypomnijmy sobie teraz wcześniejszy zarzut owej kobiety, która miała pretensje o to, "że katolikom nie jest potrzebna Biblia, oraz że mogą ją czytać i wyjaśniać jedynie księża" [17].

Dlaczego teraz nie przeszkadza jej to, że ponoć Biblię może wyjaśniać jedynie Strażnica?

Autor innej publikacji Świadków narzeka: "Spotyka się i teraz osoby posuwające się do tego, że sobie "biorą za podstawę" prywatną interpretację Pisma Świętego. Ktokolwiek szerzy prywatne poglądy, stawiając w niekorzystnym świetle rady "wiernego niewolnika" ustanowionego przez Chrystusa, ten nie trzyma się mocno "głowy"" [18].

Zatem wszystko jest już jasne. Co innego mówi się pozyskiwanym katolikom na początku, przy pierwszych kontaktach (możecie samodzielnie czytać i interpretować Biblię, bo sama się wykłada), co innego potem (czasem mogą wam w tym pomóc Świadkowie Jehowy), a jeszcze co innego, gdy już są członkami Organizacji Świadków (tylko przywódcy Świadków mogą to robić, wy się macie temu bez dyskusji podporządkować).

Co wtedy zostanie takiemu katolikowi, mamionemu, iż nie może w swym Kościele samodzielnie czytać i interpretować Biblii; że Kościół jakoby go zniewala, każąc mu ślepo zawierzyć temu, jak interpretują Biblię papieże, biskupi, księża itd.? Teraz zostaje mu... to samo, co miał.

Tylko że teraz owych papieży i duchowieństwo zastąpili przywódcy religijni Świadków Jehowy. Oto cała różnica! Jak powiedzieliby złośliwi: wpadł z deszczu pod rynnę. Musi wykonywać polecenia nowych, mających "polecenia od Boga" szefów i tak rozumieć Biblię, jak im się podoba.

Oto jeszcze parę cytatów z ich publikacji, które potwierdzają moje wnioski: "Dlatego starsi powinni bez wahania wykonywać wszelkie polecenia otrzymywane od teokratycznej organizacji Bożej" [19].

Inna publikacja dodaje zaś: "Nie pora teraz na niezależne myślenie" [20]. Czy też: "Jak się uzewnętrznia takie niezależne myślenie? Jego podstawową oznaką jest kwestionowanie rad udzielanych przez widzialną organizację Bożą" [21].

Mimo to prawda ma być tylko u Świadków Jehowy: "Każdy kto chce zrozumieć Biblię, powinien zdawać sobie sprawę, iż "wielce różnorodną mądrość Boga" można poznać tylko dzięki ustanowionemu przez Jehowę kanałowi łączności, którym jest niewolnik wierny i roztropny" [22].

Jan Lewandowski

Przypisy:

1. Por. Prawda, która prowadzi do życia wiecznego, s. 159, par. 10.

2. Tamże, nr 3, s. 17-21.

3. Tamże., s. 21.

4. Strażnica, rok CII, nr 18, s. 23.

5. Strażnica, rok C, nr 13, s. 29, par. 15.

6. Strażnica, 15 III 1996, s. 16-17, par. 9.

7. Tamże., s. 25.

8. Strażnica, 15 V111 1998, s. 15, par. 2; por. też Strażnica, rok XCVII, nr 13, s. 11, par. 19; Strażnica, rok CVII, nr 21, s. 16, par. 2; Strażnica, rok CVII, nr 15, s. 12, par. 8, 9.

9. Czy współpraca międzywyznaniowa jest drogą Bożą?, s. 20; por. też prawie identyczne stwierdzenie w angielskim wydaniu Strażnicyz t II 1952, s. 79.

10. Przebudźcie się!, nr 6, 22 III 1999, s. 21.

11. Strażnica, rok XCVI, nr 3, s. 18.

12. Przebudźcie się!, rok LXV, nr 12, s. 12.

13. Tamże.

14. Strażnica, 1 XII 1990, s. 19.

15. Strażnica, rok CIV, nr 18, s. 20, par. 4.

16. Strażnica, rok CIV, nr 21, s. 11 (notatka u dołu strony).

17. Przebudźcie się!, nr 6, 22 III 1999, s. 21.

18. Strażnica, rok CVII, nr 1, s. 14, par. 17.

19. Strażnica, 1 X 1990, s. 31; patrz też wyżej, cytat z broszury Czy współpraca międzywyznaniowa s. 20.

20. Zorganizowani do pełnienia Naszej Służby, s. 8.

21. Strażnica, rok CIV, nr 10, s. 12, par. 21.

22. Strażnica, 1 X 1994, s. 8 (tabela).