Przemiana w ISKCON?
Były niemiecki uczeń guru Gurukuli zabrał glos w internecie. W jego liście otwartym ("Open Letter To The Leaders of ISKCoN From An Exgurukuli", który można odszukać pod datą Vaisnava News, 26 września 1999 r., na stronach http://vnn.org/editoriats/ET9909/ET26-4805.html) znajdujemy głos wyznawcy Kriszny, który stoi w opozycji do oficjalnej organizacji ISKCoN. List ten dzięki tłumaczeniu pani Ursuli Zoppel (z j. angielskiego) został opublikowany w "Bertiner Dialog" (nr 3/4 `99)
Dotknięty obywatel niemiecki donosi o nadużyciach seksualnych.
My również na łamach naszego kwartalnika wzmiankowaliśmy już wcześniej (Za "Więzią") o nadużyciach emocjonalnych, fizycznych i seksualnych wobec dzieci w Hare Kriszna (patrz: "Sekty i Fakty" nr 4/99 str. 24). Dziś, w wyniku niedawno nawiązanej współpracy z pismem "Berliner Dialog", nieco szerzej wracamy do tematu nadużyć, przedrukowując za niemieckim periodykiem polskie tłumaczenie listu od pokrzywdzonego i "zbuntowanego" wyznawcy Kriszny.
List otwarty Raghunatha Stockera, byłego ucznia Gurukuli skierowany do przywódców ISKCON:
Drodzy przywódcy ISKCON
Rozmowa na temat minionych nadużyć spowodowała, że przeszły mi przez myśl pewne pytania i wątpliwości. Myślę, że ktoś, bądź kilku z Was powinno mi być w stanie te wątpliwości (które również Was dotyczą) wyjaśnić. W przeciwnym wypadku będę zmuszony uznać, iż obecny stan i świadomość ISKCON jest daleki od życzeń i nauk Srila Prahhupudy (założyciela ISKCON - przyp. red.).
Pozwólcie proszę, że się przedstawię. Nazywam się Raghunatha. Urodziłem się w 1975 r. dla ISKCONu w Niemczech. Mając 5 lat zostałem wysłany na nauki do Gurukuli mieszkającego we Vrindawanie, gdzie przebywałem w latach 1980 - 1985. Zasadniczo możno mnie uznać za typowy przykład nadużyć, które miały tam miejsce Mogę was także zapewnić, że wszystko co na ten temat usłyszeliście bądź odczytaliście ze strony "VOICE", definitywnie nie jest żadną przesadą.
Po tym jak przez rok nie wypowiedziałem żadnego słowa, Gurukula odesłał mnie w końcu do domu. Nie mogę rozpocząć tego listu od deklaracji strat psychologicznych, spowodowanych owym doświadczeniem, ale mogę opowiedzieć co mnie dotknęło.
Po wspomnianym przeżyciu zacząłem mieć poważne zastrzeżeniu do osób autorytatywnych, szczególnie w szkole i dlatego jej nie ukończyłem. Swoją młodość spędziłem zażywając narkotyki. Podjąłem nawet nieudaną próbę samobójczą, przecinając sobie rękę żyletką. Ostatecznie zacząłem żyć na ulicy żywiąc się odpadkami i nadal wstrzykując sobie narkotyki. Doszło do tego, że nie mając ochoty do dalszego życia czekałem już tylko na śmiertelną dawkę - "śmiertelny strzał" - albo na jakieś wydarzenie, które by mną dostatecznie wstrząsnęło.
Kiedy żyłem w tak niebezpieczny sposób, odczułem jak Kriszna parokrotnie uratował mnie od śmierci. Dzięki temu znów zacząłem wierzyć i nawet śpiewać. Wkrótce wróciłem również do czytania książek. Po pewnym czasie pojąłem, że zdobyte doświadczenie nie miało nic wspólnego ze Srila Prabhupadą i naukami jego ruchu. Ostatecznie udało mi się zaakceptować myśl, iż wszystko co mnie dotknęło zostało spowodowane przez osoby, które odeszły od nauk Kriszny. To obudziło we mnie entuzjazm i spowodowało, że latem 1995 roku przyłączyłem się do świątyni w Niemczech. Zrozumiałem, iż wszystko to stało się w przeszłości i obecnie należy o tym zapomnieć - choć według Vaisavy nie należy przebaczać, zwłaszcza tym, którzy osobiście wyrządzili nam krzywdę.
Tak więc przez kolejne 4-ry lata służyłem w niemieckim "Travelling Sankirtan Party" (Obwoźna sprzedaż książek ruchu, życie przez dłuższy okres czasu "w autobusie" - przyp. red.). Niestety stara atmosfera towarzysząca ISKCON-owi, wydawała mi się ciągle wokół mnie obecna. Mając już więc pewne doświadczenia z kierownictwem ISKCONu, poczułem się zobowiązany do mówienia.
Pierwsze moje zastrzeżenie kieruję przeciw niejakiemu Satadhanya'owi. Ta osoba podająca się za Sannyasin'a (czyli kogoś "świętobliwego", wyrzekającego się seksu, życia rodzinnego i społecznego - przyp. red.) została przyłapana w Mayapur na przemocy wobec dzieci i to w tym samym czasie co Bhavananda.
Moje pytanie zatem brzmi: Dlaczego taka osoba w ogóle przebywała w Mayapur i to utrzymywana finansowo przez ISKCON? Po przemyśleniach doszedłem do przyczyny tego stanu rzeczy. Najwidoczniej miota ona tak dobre układy z miejscowym zarządem, że była przez niego uważana za osobę niezbędną. Zresztą, faktycznie zdaje się być przez ISKCON tak traktowana, gdyż reprezentuje ich w sądzie, w sprawie Ritvik. (W sprawie Ritvik chodzi o punkty sprzeczne w kwestii prawidłowości prawnych następców Guru - przyp. red.).
Czy to prawda? Wydaje się, że ów człowiek czerpał tak wiele korzyści za pośrednictwem świątyni, że chyba "zrobił pizzę z okazji Mayapur" - festiwalu dla wyznawców. Maha Prasad Ki Jai! ("Maha Prasad" oznacza potrawę, którą składa się Krisznie w ofierze, w naczyniach ofiarnych. Nie może być ona wymieszana z resztą jedzenia. Maha Prasad podaje się z reguły osobie Guru. Natomiast "Ki Jai!" to radosny okrzyk. Zatem z pewną dozą ironii coś jakby: "Na zdrowie, smacznego!" - przyp. red.).
Jak zatem myślicie - co może czuć ofiara przemocy widząc to wszystko co się wokół niej dzieje? Sięgnijcie myślą do 12 grudnia 1998 roku kiedy to dawny uczeń Gurukuli popełnił samobójstwo skacząc z mostu Brodway w Portland Oregon. W tym samym czasie przebywałem w tamtejszej świątyni. Nie miałem okazji z nim rozmawiać. To smutne jeśli pomyśleć, że otrzymał on już prawdopodobnie wszystkie stopnie wtajemniczenia (Samskaras). Gdyby nie przeszedł tak drastycznie traumatycznego dzieciństwa, mógłby urzeczywistnić swoje prawo narodzin jako pomoc dla tego świata.
To wszystko skłania mnie do postawienia kolejnego pytania. Dlaczego GBC nie stawia sobie najważniejszego zadania, jakim z pewnością jest troska o dzieci? Czyż dzieci nie są kwiatem społeczeństwa i jak wszystkie kwiaty potrzebują dużej troski i pierwszorzędnej opieki? Dotyczy to w szczególności wieku przedszkolnego. Trzeba się o to starać za przykładem dobrych ogrodników, którzy troszczą się dla swych roślin o nawóz, wodę i światło. Takie rzeczy jak: gwałty, pobicia i głód nie mogą przecież wpływać na dobry rozwój dziecka.
Moim zdaniem, dana osoba rozpoznaje Krisznę automatycznie w sercu każdego człowieka; oczywiście jeśli jest ona faktycznie transcendentnym medium boga (Kriszny). Dlaczego zatem jest aż tyle bezduszności w ISKCON, w stosunku do dzieci? Jestem w stanie zrozumieć, że jakaś grupa może mieć trudności w wychowywaniu dzieci; to się zdarza. Jest jednak dla mnie czymś niewyobrażalnym, że ruch znający odpowiedź na wszystkie ludzkie problemy, popełnia tak zasadnicze i tragiczne zarazem błędy wychowawcze wobec najmłodszych. Może ktoś mi to wszystko wytłumaczy?
Co mam myśleć kiedy czasami słyszę wypowiedzi starszych Niemców; jak to w czasach Hitlera wspaniałe były obozy. Większość tych osób widziała w nich kojące doświadczenia z czasów swojej młodości.
Powiedziałem już chyba to co najważniejsze w sprawie moich osobistych doświadczeń z Gurukulą. Jest poniekąd jeszcze jedna drobna sprawa, z którą muszę się z wami na koniec podzielić.
Może zająłby ktoś jasne stanowisko i potrafił mi wyjaśnić, co mam myśleć o czynie Gopula-Krishna Maharaja, który 2 września 1999r w dniu Sri-Krishna-Janmastami (urodziny Kriszny), pozwolił sobie okłamać rozmawiającego z nim reportera indyjskiego "Times'a". Udzielając mu mianowicie odpowiedzi na pytanie dotyczące molestowania dzieci w ISKCON powiedział, że w jakiejś amerykańskiej świątyni Hare Kriszna prowadzonej przez Gurukulę byty z tym pewne problemy, lecz owa sprawa dawno już została wyjaśniona. (s. VNN story # 4670).
Ciekawe czy potrafiłby on w chwili wypowiadania tego oczywistego kłamstwa, zasiąść w świątyni w Bombaju przed wizerunkami SRI-SRI-RadhaRasabhihariji i Srilla Prabhupady? (Kłamstwo wypowiedziane przed "świętymi" posążkami uchodzi za szczególnie ciężkie przestępstwo - przyp. red.).
Chociażby nie wiadomo co się działo, jest to dla mnie tylko "źdźbłem w oku". Możecie zatem liczyć na moją pełną kooperację i udział w mającym się odbyć procesie. Jestem przekonany, że wkroczenie tu sądownictwa po 20-letnim okresie nadużyć wobec kobiet i dzieci, jest wyrazem pomocy dla społeczności, która jest święcie przekonana, iż osiągnęła już najwyższe materialne i spirytualne wartości. Pomoc ta pozwoli się obudzić tym ludziom uśpionym w swojej ignoranckiej mentalności, która do dzisiaj istnieje w świadomości ISKCON.
Proszę tu poważnych wyznawców Hare Kriszna o wybaczenie, lecz nie mogę już tej sytuacji dłużej znosić. Ilu z nas ma jeszcze odebrać sobie życie zanim zostaniemy wysłuchani? Wy zaś, którzy ukrywacie pod maską vainavas swoją demoniczną mentalność, przygotujcie .się na poważną walkę! Możecie być pewni, że Srila Prabhupada popiera nas w tej sprawie (Prabhupada będący założycielem ISKCONu zmarł w 1977 roku - przyp. red.). A jeżeli on sam nas popiera to jakiego jeszcze innego trzeba nam poparcia?
Raghunatha Hare Kriszna.
* * *
Należy do powyższego listu dodać, iż ostatecznie ISKCoN był zmuszony przeznaczyć 750 tys. Dolarów na fundusz pomocy dla pokrzywdzonych z ich strony dzieci. W ubiegłym roku rzecznik prasowy Hare Kriszna stwierdził; że wspomniana kwota zostanie rozdysponowana w ciągu najbliższych 3 lat.
Z tego 2/3 ma być przeznaczone na psychologiczną pomoc i terapię dla ofiar przemocy, zaś reszta będzie służyła przeszkoleniu liderów ruchu i rodziców dzieci, by taka sytuacja już nie miała nigdy miejsca.

