PRZESĄDY - nowe spojrzenie (4)
4. Przesądy w mediach
Media nie ułatwiają przeciętnemu odbiorcy wychodzenia z przesądności. Co więcej, są one nią wręcz przesycone.
Jako że moje nowe spojrzenie na przesądy zostało w poprzednich trzech artykułach przedstawione dość jasno i konkretnie (przynajmniej tak sam o swych artykułach sobie myślę), nie będę się rozwodził i tłumaczył, na czym polega zabobonność w mediach, bo polega niemal dokładnie na tym samym, na czym polegała w kwestiach opisanych w dotychczasowych artykułach.
Podam tylko kilka konkretnych przykładów, by unaocznić pewne zjawiska oraz pomóc w zauważaniu tego zjawiska również w świecie medialnym.
Ciekawe, że media pielęgnują w nas stare, czasami niemal niemodne i śmieszne przesądy, w które na dobrą sprawę mało kto wierzy.
W tym roku tak się złożyło, że 13. V przypadło w piątek. Wiadomo, że to połączenie jest bardzo słynne. W ogóle 13. i piątek to już budzi grozę, a jeśli to jest dodatkowo maj… Najlepiej nie ruszać się z domu, a przecież i tak sufit może się na głowę zwalić.
Niestety to właśnie media pielęgnują w nas takie spojrzenie. Miałem okazję jechać w tym dniu wieczorem busem z Lublina do Rzeszowa. W czasie dwóch godzin i kilkunastu minut chyba ze trzy razy pojawiła się w radiu wypowiedź prowadzącego, że jak to dobrze, iż ten pechowy dzień już dobiega końca i nic złego się nie stało.
Nie mogę tylko zrozumieć, jaki sens mają takie wypowiedzi? Ludzie chętniej słuchają takiego radia, bo tam są wyrażone ich odczucia? Czy jest aż tak źle? Czy aż tylu młodych ludzi wierzy w takie bzdury? A może wszystkich to po prostu bawi, bo codzienne życie jest takie szare i nudne? No a to tak dodaje smaczku…
Szczególnie słynni ze swej przesądności są komentatorzy sportowi oraz sami sportowcy. Według niektórych z nich, wynik zależy w dużej mierze od niezwykle dziwnych elementów (np. od koloru koszulek).
Nie tak dawno na lekkoatletycznym Pucharze Europy, po stracie biegu na 400 m. przez płotki, naszemu zawodnikowi już na starcie odkleił się numer. Fakt ten został skomentowany następująco: „Miejmy nadzieję, że to nie przyniesie żadnego pecha”. Ależ ta przesądność tkwi w nas głęboko! A niby w jaki sposób miałoby to przynieść pecha? Co: miał się poślizgnąć na tym numerze?
Ostatnio przy okazji relacji z meczu siatkarskiego Polska – Bułgaria, pomagający komentatorowi, jeden z naszych zawodników, mocno podkreślał, że dobry serwis zależy w dużej mierze od tego czy przed wyrzuceniem piłki pocałuje się ją w żółtą czy w niebieską łatkę.
Warto jeszcze tylko na koniec wspomnieć, jak przesądami zasypywani są nasi najmłodsi. Bajki oraz programy dla dzieci niemal od zawsze nafaszerowane są zabobonami. Przykładem może być ukazywanie różnego rodzaju amuletów, które przynoszą szczęście. Egzemplifikacją mogą być również programy quasiedukacyjne, w których daje się dzieciom porady, że np. jeśli czarny kot przebiegnie nam przez drogę, to należy się spodziewać czegoś złego…
No i może właśnie to jest jakaś część odpowiedzi na pytanie stawiane przez cały niniejszy cykl artykułów: dlaczego nasz naród jest taki przesądny? No bo skoro faszerowani jesteśmy tym od dziecka…
Paweł Pomianek

