Radiestezja - promieniowanie głupoty

Prof. zw. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz

W poprzednich artykułach pisałem o nietypowych i mało zrozumiałych zjawiskach społecznego przyzwolenia dla oszukańczej paramedycyny - m.in. homeopatii, bioenergoterapii, medycyny holistycznej itp. Dzisiaj - próba wyjaśnienia tego fenomenu oraz tekst o ludziach "obdarzonych niezwykłymi zdolnościami odczuwania materii". Zacznę od kilku słów na ten pierwszy temat.

Mało kto zastanawia się, że natura spłatała nam szczególnego figla. Oto mózg ludzki, struktura absolutnie nadrzędna i nie mająca sobie równych w rozstrzyganiu tego co jest dla nas dobre, a co szkodliwe, potrafi oszukać sam siebie. Jak to się dzieje, że siedziba genetycznej i środowiskowej mądrości pokoleń akceptuje informacje sprzeczne nie tylko z tzw. zdrowym rozsądkiem, ale również z niezaprzeczalnie prawdziwymi wynikami badań naukowych (typu dwa plus dwa jest cztery). Dlaczego mózg oszukuje sam siebie? Wyjaśnienie jest tylko jedno: mamy zapisany i utrwalony zły wzorzec postrzegania pewnego wycinka rzeczywistości. Oto praktyczny przykład działania paramedyczego: zachorowało dziecko. Matka (bez konsultacji z lekarzem) aplikuje dziecku lek, o którym przeczytała w ilustrowanym tygodniku, że jest bezpieczny, ekologiczny, roślinny, naturalny, najlepiej homeopatyczny.

Pytam: dlaczego w XXI wieku, w erze obiektywnych sukcesów farmakoterapii, zapisane mamy w mózgu fałszywe wzorce lecznicze. Odpowiedź jest truizmem: ludzie są ogłupieni przez nieuczciwą reklamę medyczną; przez zachwalanie różnych terapii "naturalnych", "holistycznych", "homeopatycznych" "bioenergetycznych" i innych kosmicznych bzdur (przynoszących kosmiczny dochód).

No tak, ale skąd mamy wiedzieć jaki wzorzec jest dla nas korzystny, jakie kryterium zachowania przyjąć? Na pewno nie dowiemy się tego z telewizora, bo np. informacja, że żadna tajemnicza bioenergia nie istnieje, że lek homeopatyczny to dowcip - nie jest dla mediów "informacją". Czy ktoś widział program o szkodliwości medycyny naturalnej, parapsychicznej, telepatycznej, wizjonerskiej, mistycznej, ekologicznej, homeopatycznej energetycznej medytacyjnej itd., itd. Rejestruję wszystkie przymiotniki towarzyszące różnym medycynom, ich liczba zbliża się do 50. Przez cały okres komuny wystarczał nam jeden termin - medycyna socjalistyczna, tzn. bezpłatna, skuteczna i lepsza od imperialistycznej. Tyle, że leki sprowadzaliśmy z zachodu i na zachód jechały operować się w bardziej skomplikowanych przypadkach rodziny komunistycznych prominentów. To było zrozumiałe. Ale co mamy zrobić teraz? Przecież widzimy, że rozsądek zdrowotny jest wypierany przez homeopatię, "tybetańskie dzwonki" lub "filipińskie operacje psychochirurgiczne"? Wzrasta też zużycie "energetyzowanej" wody Zbyszka Nowaka, a dla większości ludzi zabobony, przesądy, infantylne pojęcia o procesach życiowych i horoskopy znaczą więcej niż dowiedzione ściśle naukowo fakty.

Gdzie leży przyczyna tej chorej sytuacji? Po prostu, tak właśnie na nieskrępowany wybór reagują niedouczone, prymitywne społeczeństwa, otumanione idiotyzmami przedstawianymi w kolorowych mediach. Wielokrotnie słyszymy ........ "przed użyciem przeczytaj ulotkę". Nigdy natomiast nie widziałem przekazu o charakterze przestrogi, który udowadniałby, że np. tzw. leki stosowane w "medycynie naturalnej" to w większości śmieci, często toksyczne; że homeopatia to czysta szarlataneria itd. Naukowcy tego nie prostują, bo wstydzą się dyskutować z przygłupami. A szkoda. Są na szczęście wyjątki. Np. prof. Malte Bühring z Berlina nie waha się położyć na szali swojego naukowego autorytetu i podejmuje w popularnej prasie niemieckiej walkę z oszustami. Pisze m.in., że patrząc na reklamę różnych leków roślinnych "można uwierzyć, że potężna naturalna medyczna moc uzdrawiająca kryje się we wszystkim co pleni się na skraju drogi" (Stern "Trujące mikstury", 14.02.2002).

Oparta na takim samym rodzaju "przydrożnej medycyny", reklamowanej przez media (telewizor i setki tysięcy kolorowych pism) pleni się w Polsce moc medyczna tysięcy uzdrowicieli, homeopatów, bioenergoterapeutów, holistów i innych szarlatanów. Przyczyna jest jasna: oświecone dziennikarskie autorytety pseudopostępu naukowego Nowej Ery wbijają nam codziennie do głowy prawdy objawione postmodernizmu. Tworzą ograniczony i przybliżony model świata, chwilowo wewnętrznie spójny (a więc naukowy wg Capry) i dzięki pobieżnym analizom budzący zaufanie swoich ofiar. Te poprawne politycznie "elity" jako pierwsze poczuły urzeczenie zrozumieniem istoty holistycznego świata, przeniknęła ich panteistyczna jedność z matką Ziemią.. Nazwali to otwartością na wiedzę, zaczęli mówić o zmianie paradygmatu i kpić z kartezjańskich redukcjonistów, przeciwstawiając im światopogląd "odpowiadający współczesnemu widzeniu fizyki" (groteskowe używanie w tych samych celach fizyki klasycznej i kwantowej). Światopogląd wyłaniający się z takiego widzenia fizyki F. Capra określa jako "organiczne, holistyczne i ekologiczne widzenie" Wszechświata. Wychodząc z takich założeń elity starały się to przełożyć na normalny język, co w efekcie zaowocowało rozprzestrzenieniem się bredni fanów Nowej Ery.

I tak zaczęła się edukacja społeczeństwa lewicowych przygłupów kupujących gazetę po to by zobaczyć swój horoskop, by zapoznać się z najnowszymi doniesieniami o UFO lub przeczytać "obiektywne opinie" o "kultach" religijnych New Age i bioenergoterapeutach oraz o skuteczności homeopatii. Jednak to co się dzieje w Polsce przekracza wszystkie granice. Przecież 60-90% ludzi wierzy w zjawiska paranormalne (ich myślenie, w zależności od stopnia wykształcenia sprowadza się do opowieści o istnieniu "innego wymiaru, w którym nie obowiązują prawa naukowe" lub też do wyjątkowo trafnego stwierdzenia, że "w tym coś jest" ). Fakt zaś, że działania tego typu maniaków, ich diagnozy, kuracje i proroctwa okazują się wyssane z palca i sypią się w każdym miejscu, nie ma dla tych ludzi żadnego znaczenia. Brawo dla skuteczności mediów.

Wracając to tematu - żyjemy w czasach, kiedy udaje się nam wychwycić neutrina (cząstki, które przenikają przez glob ziemski jak przez próżnię, a nawet uprawdopodobnić tezę, że kwarki (cząstki "prawie" elementarne) mają wewnętrzną strukturę. Dlaczego więc na Boga, na takim etapie rozwoju fizycznych narzędzi badawczych, nie możemy udowodnić istnienia wyraźnego "promieniowania żył wodnych" powodujących huśtanie się kawałka drewna na sznurku. Czy ktoś zdaje sobie sprawę jakie siły są do tego potrzebne?

Fizyka, jak dotąd, zna cztery podstawowe: 1/ oddziaływania grawitacyjne, 2/ siły tworzące wiązania atomowe, 3/ oddziaływania silne stabilizujące jądro atomu (związanie protonu z neutronem) i 4/ oddziaływania słabe uwalniające elektron z neutronu (powstaje proton). Okazuje się jednak, że Instytuty Fizyki są skrzętnie omijane przez piąty rodzaj oddziaływania materii. Działa on tylko na ludzi trzymających w ręku rozwidlony patyk. To radiestezja.

RADIESTEZJA (cytaty z pism specjalistycznych oznaczyłem kursywą)

Nie myślcie Państwo, że jest to wąska dziedzina wiedzy o poszukiwaniu miejsca na studnię*. To praktyczna filozofia holistyczna wyjaśniająca wpływ promieniowania ścieków (przepraszam, cieków) na wiele różnych ziemskich zjawisk

Żeby nie być gołosłownym przedstawiam w skrócie zakres "wiedzy" oraz przykłady możliwości działań radiestetycznych. Pamiętać trzeba, że artykuły w parapsychologicznej prasie pławią się z rozkoszą w terminologii, która kompletnie zaciemnia prostotę podstawowych faktów. Przyrównać je można do referatów pisanych w szkołach marksizmu-leninizmu; też nic z nich nie wynikało, mimo, że poszczególne słowa były zrozumiałe.

Prawem kaduka radiesteci obrali sobie za motto powiedzenie jednego z największych fizyków - Wernera Heisenberga: "Nasze poznanie unosi się jak motyl nad przepaścią niepoznanego".

Aby dotrzeć do dna tej przepaści powstał w Kielcach i Ostrowcu Świętokrzyskim Instytut Biotroniki i Elektrofotografii. Wyniki badań są zamieszczane w zbiorach pseudonaukowych majaczeń pt. Nieznany Świat, Czwarty Wymiar, Uzdrawiacz i innych. Uprawiana tamże specjalność naukowa, jak piszą działający na tej niwie "naukowcy" zawiera elementy radiestezji teoretycznej i praktycznej, elementy chińskiej geomancji i ćwiczenia rozwijające wrażliwość organizmu na oddziaływanie Ziemi, środowiska naturalnego oraz pełną profilaktykę radiestezyjną.

Radiestezja to także poszukiwanie wody, higiena energetyczna naszych domów, mieszkań i szklarni. Potrafi nie tylko znaleźć przyczynę wielu chorób, ale i podać skuteczne środki zapobiegawcze. Uczy poszanowania naszej Matki - Ziemi i sił w niej drzemiących.

Jest dziedziną biotechniczną (psychotroniczną), w której wykorzystuje się właściwości psychobiodetekcyjne i psychobioemisyjne ciała. Obejmuje także wykrywanie anomalii geologicznych w strefach promieniowania geopatycznego. Itd.,itd.

A teraz wybrane szczegóły tych majaczeń:

Radiestezja koloru

Wg Ewy, Igora i Jana Wilczewskich istnieje pięć koncepcji kolorystycznych: 1/ metale i minerały korespondują z kolorami zawartymi w widmie barw słońca, co można ustalić czarnym wahadłem zaopatrzonym w zestaw kolorowych wstążek, 2/ kolory radiestezyjne wiążą się z rozetą Magera (?), gdzie poszczególnym kierunkom stron świata jest przypisany kolor widma słonecznego. Kolory te są indywidualne dla radiestetów, tak, że wyniki mogą być rozbieżne (sic!), 3/ kolory radiestezyjne powiązane są z różą wiatrów w ten sposób, że od N do S w kierunku E to kolory widma słonecznego, zaś od N do S w kierunku W to tzw. promieniowanie ciemne, czyli podczerwień, czerń, podczerń, szary, ultrabiały, n, x, i ultrafiolet, 4/ kolory radiestezyjne są związane z promieniowaniem widma słonecznego , które można określić za pomocą wahadła naturalnego lub tzw. wahadła uniwersalnego konstrukcji Skariatina (nie mylić z wahadłem WU Chaumerego, de Belizala i Morela), 5/ w koncepcji tej kolor biały jest niewidzialny, jednak szkodliwy dla organizmów żywych. Trzeba też pamiętać, że są trzy kolory białe, - elektryczny, magnetyczny i elektromagnetyczny.

Niedobór lub nadmiar określonego koloru promieniowania może być szkodliwy, a dobrym kolorem będzie ten, który przywróci równowagę środowiska zewnętrznego lub wewnętrznego. Np. jeśli choroba spowodowana jest silnym działaniem promieniowania dodatniego czerwonego - równowagę przywróci wzmocnienie wibracji ujemnych, niebieskich. Itd., itd.

Radiestezja kształtu

Pewne uprzywilejowane formy mogą emitować fale mające siłę sprawczą lub tworzyć barierę powstrzymującą lub neutralizującą zakłócenia zewnętrzne lub zaburzenia równowagi wewnętrznej (zdrowia, powodzenia, szczęścia). Takie działanie posiada np. pierścień Atlantów, który noszony na palcu zapewnia ochronę osobistą właścicielowi, natomiast umieszczony w formie rozwiniętej w mieszkaniu ochrania jego domowników oraz, jako odpromiennik, całe mieszkanie. Pierwowzór pierścienia, wykonany z asuańskiej kamionki, odnalazł w końcu XIX w. w grobowcu w Dolinie Królów egiptolog markiz d'Agrain. Odziedziczył go André de Belizal, wybitny radiesteta i genialny pionier badań nad falami formy. On to odkrył jego zadziwiające właściwości. Emiterami kształtu są także piramidy i formy liniowe pozostawione przez dawne cywilizacje. Itd., itd.

Radiestezja zdrowia

W praktyce "lekarskiej" największe znaczenie mają modusy uniwersalne. Są to zmodernizowane baterie wg pomysłu Chaumery i de Belizala z wkładem leczniczym. Do tej grupy należą wahadła o oznaczeniu MODUS KOLOR ... i kolejnych numerach. Wahadła te mają wspaniałe właściwości wspomagające proces powrotu do zdrowia w tak szerokim zakresie, że ogromna lista schorzeń, w leczeniu których mogą znaleźć zastosowanie ciągle rośnie. Mogą być one także wykorzystywane jako czynnik wspomagający i kontrolujący rozwój tzw. zdolności paranormalnych z jasnowidzeniem i jasnosłyszeniem na czele. Są wykorzystywane chętnie na pokazach auroskopii, gdyż dają gęstą widoczną energię. W ciele subtelnym rozkłada się ona równomiernie w całej objętości dając efekt dezimpregnacji w górę, to jest do najwyższej wartości energetycznej, którą może przejść bezpiecznie dany organizm. Niestety, efektem ujemnym tego procesu jest fakt, iż mimo zastosowania osłony typu Modus - Ozyrys czas działania bezpośredniego, tzw. z ręki przekracza często 30 minut. Im przypadek schorzenia trudniejszy i bardziej wyniszczający, tym dłużej pracuje wahadełko. Oczyszcza ono komórki ze szkodliwych wibracji, energii, tzw. brudów a dostarcza takich, które leczą, wprowadzają harmonię i czystą pozytywną energię. Itd., itd.

Kodiks czyli biometr

Urządzenie do uzyskiwania odpowiedzi na różne pytania - np. gdzie akurat znajduje się dana rzecz, lub, który dzień albo liczba są dla nas korzystne. Składa się on z dwóch skal: cyfrowej, z zaznaczonymi na niej liczbami od 0 do 10 oraz literowej, na której wypisane są wszystkie litery alfabetu łacińskiego. Na kodiksie zapisane są także dwa słowa: nie/tak oraz związane z nimi skale: minusowa i plusowa. Jeżeli w odpowiedzi na pytanie wahadełko nie chce oscylować (nie wykonuje żadnego ruchu) albo tez oscyluje prostopadle, oznacza to, że nie uzyskaliśmy zgody na odpowiedź na zadane pytanie - inaczej mówiąc, nasze pytanie nie zostało zaakceptowane przez Wyższą Inteligencję (jak mówi Jose Silva: "Widocznie nie leży ono w interesie ludzkości"). Itd., itd.

Zagrożenia

Prof. dr hab. inż. Zbigniew Królicki ostrzega, że nieumiejętne posługiwanie się wahadełkiem, czy różdżką może grozić poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Zagrożenia wynikają przede wszystkim z niekontrolowanego rozwoju wrażliwości radiestety. Zaczyna on słyszeć dźwięki, piski, szumy lub nawet wyraźne głosy, wzrokiem zaczyna postrzegać rozmazane szare lub kolorowe plamy, ruchome świetliste punkciki czy zamglone rozmazane postacie. Dalsza droga rozwoju radiestety prowadzi już wprost do poradni zdrowia psychicznego i fizycznego ("Radiestezja stosowana - teoria i praktyka, rozdz. 6, str. 180-181, wydawnictwo "Ravi", wyd. III, Łódź, 1988).

A czy przypadkiem nie jest tak, że kandydaci na radiestetów najpierw widzą świetliste punkciki lub zamglone postacie i to skłania ich do wybrania zawodu?

Konkluzja

Wiemy (nie wszyscy), że istnieją dwa rodzaje nauki. Pierwsza z nich ma charakter dedukcyjny i posługuje się logiką w budowaniu kolejnych elementów dowodzących jakiejś prawdy. To matematyka. Druga grupa nauk to nauki indukcyjne. Można w nich odnaleźć pewną hierarchię. Na szczycie tej hierarchii są nauki, w których uzyskuje się wyniki tak pewne, że niemal niepodważalne. To fizyka i chemia. Następne w szeregu są nauki o ziemi i biologia. Dalej psychologia i nauki społeczne. Tutaj można udowodnić wszystko i wszystkiemu zaprzeczyć. Typowym przykładem są łgarstwa Freuda.

Ale wróćmy do radiestezji. Można ja przetestować w sposób fizyczny (nigdy nie osiągnięto żadnych potwierdzających jej istnienie rezultatów. Wyniki są niepodważalne). Można także zrobić to w sposób prostszy. Dokonał tego J. Randi (1979), iluzjonista sceptyk z USA ("Däniken. tajemnica Syriusza, parapsychologia i inne trele-morele - 1995, JAMIG, Łódź). Żaden z badanych przez niego radiestetów nie wskazał prawidłowo żadnego, umieszczonego wcześniej pod ziemią "cieku" wodnego. Liczba trafień równała się zero. Inny zespół z Instytutu Biologii Farmaceutycznej Uniwersytetu w Monachium, tamtejszej Politechniki i Instytutu Medycyny, Informatyki i Badań Systemowych przeprowadził eksperyment zwany "podwójnie ślepą próbą". Ani badający, ani badani nie wiedzieli gdzie umiejscowione są "cieki wodne". Przebieg doświadczenia zarejestrował komputer. Ministerstwo Badań i Technologii RFN przydzieliło na te badania 400 000 marek (Andrzej Kajetan Wróblewski - "Operacja stodoła", www.republika.pl/radionikus/operacja.html). Był to najobszerniejszy i najbardziej starannie wykonany eksperyment naukowy. Wszystkie opisywane próby ośmieszyły "radiestetów". Jak pisze A.K. Wróblewski - jeśli rozsądek weźmie górę - będą one ostatnimi, wykonanymi w tej dziedzinie.

Prof. Wheller, postrach parapsychologów, dyrektor American Association for the Advancement of Science (Amerykańskie Stowarzyszenie dla Popierania postępu Nauki) zadał proste pytanie: "Czy w ogóle osiągnięto w tej dziedzinie jakiekolwiek nie budzące wątpliwości sprawdzone wyniki? Odpowiedź brzmi nie. Profesor Wheller skomentował to krótko - "bywa dym bez ognia". Nie przewidział "geniuszu" F. Capry, który stwierdził, że "zjawiska parapsychologiczne występują tylko poza granicami myśli naukowej i zanikają, w miarę jak ich obserwacja i analiza nabierają coraz bardziej naukowego charakteru". Czyż to nie genialne rozwiązanie problemu?

Prof. zw. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz

* Dziwnym trafem radiesteci wybierają miejsce na studnię zawsze w rogu działki rekreacyjnej, tam gdzie życzyłby sobie właściciel. Nigdy na środku (sic!)