Źródło: Sekty i Fakty

Samochód dla króla Dawida

Grzegorz Fels

Ponad studwudziestoletnia historia Świadków Jehowy już od początku usiana była wieloma dziwnymi „naukami” i fałszywymi „proroctwami” (dotyczącymi najczęściej dat końca świata), opartymi rzekomo na Piśmie Świętym. Wszelkie (czyt. liczne) zmiany tej nauki tłumaczone są przez nich tzw. „nowym światłem” (pisaliśmy już zresztą o tym wielokrotnie na naszych łamach). Najoryginalniejszym chyba jednak pomysłem był zakup w 1930 roku wspaniałej rezydencji i dwóch luksusowych samochodów dla... biblijnego króla Dawida i kilku innych wybitnych postaci rodem ze Starego Testamentu.

Zanim doszło do kupna posiadłości dla mających, „lada dzień” zmartwychwstać proroków, Świadkowie Jehowy (znani wtedy jako Badacze Pisma Świętego) mocno się do tych niezwykłych wydarzeń przygotowywali. Już na początku lat 20-tych werbowali swoich nowych zwolenników pod hasłem: Miliony ludzi z obecnie żyjących nie umrą.

Przewodzący im wtedy (po śmierci Russella) Joseph Franklin Rutherford napisał nawet broszurę na temat owych, „milionów”. Była ona tłumaczona na wiele języków (w tym i j. polski), a jej łączny nakład sięgał milionów egzemplarzy.

Promocja tego dziełka była prowadzona z wielkim rozmachem i wykroczyła daleko poza granice Ameryki. I tak m.in. Strażnica z 15 grudnia 1920 roku przytoczyła relację z podróży Rutherforda do Grecji, gdzie przekonywał on swoich słuchaczy: Sokrates i inni filozofowie i mędrcy ukażą się niedługo w Atenach!

Do głoszenia swojej „super nowiny” Świadkowie wykorzystywali wszelkie dostępne wtenczas środki: audycje radiowe, całostronicowe ogłoszenia w gazetach, drukowali wielonakładowe ulotki, a nawet nakręcili film o mających nastąpić wydarzeniach (był on wyświetlany w wielu miastach świata, m.in. w Warszawie). Wszystko po to, by przekonać możliwie jak największą ilość osób, że w 1925 roku zobaczą zmartwychwstałych proroków i od tej pory przestaną umierać.

Kiedy rok 1925 minął, wielu zawiedzionych i oszukanych Świadków opuściło szeregi organizacji. Rutherford jednak nie dał tak łatwo za wygraną i dalej z uporem twierdził, że prorocy zmartwychwstaną, tylko... nieco później. Dla nich to właśnie zakupił w 1930 roku w San Diego (USA) budynek, który oficjalnie miał zaspokoić wyszukane potrzeby koronowanych głów. Nazywano go nawet „pałacem proroków”.

Była to dwupiętrowa dziesięciopokojowa rezydencja w stylu hiszpańskim z jeziorem oraz widokiem na kalifornijskie wzgórza i górę Helix. Już wtedy szacowano jej wartość na 75 tys. dolarów (dzisiaj tę sumę należałoby zwielokrotnić). W garażu stały dwa luksusowe samochody: Lincoln i Ford.

Być może świat nie prędko by się dowiedział o „prawdziwym” przeznaczeniu owego „pałacu”, gdyby nie dociekliwość amerykańskich dziennikarzy. Już 15 marca 1930 r. kalifornijska gazeta San Diego Sun jako pierwsza zamieściła informację o nietypowym właścicielu zarządzanego przez Rutherforda budynku. Tekst zdobiło zdjęcie przedstawiające zarówno ową posiadłość jak i jej zarządcę. Pod spodem dorysowany był Dawid trzymający w ręku kamień i procę. To była prawdziwa sensacja. Wiele gazet chcąc zaspokoić ciekawość swoich czytelników starało się przeprowadzić wywiad z jej „tymczasowym” lokatorem. Udało się to m.in. reporterowi periodyku The Detroit Free Press.

W numerze tego pisma z 23 marca 1930 r. ówczesny przywódca Świadków Jehowy stwierdził: Umyślnie poobsadzałem to miejsce palmami i oliwnymi drzewami, aby król Dawid i ci wszechświatowi książęta (Rutherfordowi chodzi tu o: Gedeona, Baraka, Samsona, Jeftego, Józefa i Samuela) mogli czuć się jakby u siebie w domu, gdy powrócą, aby dać człowiekowi sposobność stania się doskonałym. Na pytanie korespondenta: Jak rozpoznać Dawida lub któregokolwiek reprezentanta Bożego? Rutherford dyplomatycznie odpowiedział: Zanim podpisałem dokument, zauważyłem, że mogłoby się wydarzyć, iż jakiś stary, sprytny oszust mógłby się podać za Dawida. Dlatego mężowie, których naznaczyłem do sprawdzania identyczności mężów Bożych, są urzędnikami moich towarzystw i poświęceni Panu. Zatem oni będą upoważnionymi od Boga, aby odróżnili oszustów od prawdziwych książąt.

Ten oryginalny wywiad kończy zdanie: Plan sędziego Rutherforda, aby osiedlić sławne biblijne godności w wygodnej kalifornijskiej kwaterze, jest jedynym i najosobliwszym religijnym planem, zanotowanym w tym obfitującym w różnego rodzaju nowości wyznaniowe stanie.

W innym amerykańskim piśmie z tego okresu Rutherford wyznaje: Król Dawid i jego serdeczni przyjaciele, kiedy się zjawią by objąć posiadłość, poznają, że Ameryka jest najmodniejsza w umeblowaniu. W wielkim hiszpańskim domu znajdą dwu maszynowy garaż. Dziś w domu stoi bardzo świecący dwudrzwiowy samochód Lincolna. Poza garażem zaś stoi samochód Forda, dla ogólnego użytku i na krótkie wyjazdy.

Podczas gdy różne gazety rozpisywały się o owej „królewskiej posiadłości” Rutherforda, pisma Świadków Jehowy nic na jej temat nie mówiły. Ostatecznie po roku milczenia, 15 kwietnia 1931 r. na łamach Złotego Wieku (obecnie to pismo nosi tytuł Przebudźcie się!) ukazał się artykuł pt.: Prawda o domu w San Diego. Można tam m.in. przeczytać, że Rutherford miał zalecenie od lekarza by przenieść się w łagodniejszy klimat, a taki właśnie panuje w San Diego. Jest tam także podany odpis aktu kupna wspomnianego domu, z którego wynika, że niejaki J. Martin (będący autorem owego artykułu) sprzedał ten budynek J. F. Rutherfordowi za sumę... 10 dolarów (sic!). Ciekawy jest też końcowy zapis tegoż aktu kupna, w którym czytamy: Ktokolwiek rości prawo do powyższej nieruchomości, ma wpierw wylegitymować się przed urzędnikami Towarzystwa, że jest jedną z osób wymienionych w zacytowanym liście apostoła Pawła do Żydów (Hbr 11) zgodnie z orzeczeniem niniejszego kontraktu.

Przyznam, że gdy pierwszy raz czytałem ten zapis, przez głowę przemknęła mi (nieco złośliwa) myśl: ciekawe kto miałby owym „mężom Bożym” te „legitymacje” wystawić? Jakiś Archanioł?

W każdym razie Rutherford nie musiał się nad tym „problemem” głowić, gdyż nikt z „prawowitych właścicieli” się do niego nie zgłosił. Mógł zatem spokojnie „zarządzać” posiadłością aż do swej śmierci, która nastąpiła 8 stycznia 1942 roku.

Cztery lata później, kolejny przewodniczący Świadków Jehowy; N. H. Knorr postanowił po cichu sprzedać tę kontrowersyjną posiadłość, by nie stanowiła już więcej widocznego znaku kolejnych niespełnionych oczekiwań Świadków Jehowy.

Grzegorz Fels