Ten bestialski Piotr Tomasz Nowakowski
Jak pokazują ostatnie wydarzenia, działalność niektórych specjalistów do spraw sekt znajduje uznanie nawet u członków Bractwa Zakonnego Himawanti. W noc poprzedzającą wykład Piotra Tomasza Nowakowskiego na Politechnice Śląskiej w Gliwicach patrol straży akademickiej zauważył trzy osoby oklejające plakatami elewacje gmachu Wydziału Górnictwa i Geologii.
Podczas próby wylegitymowania i pouczenia sprawców jeden z nich użył przeciwko patrolowi ręcznego miotacza gazu oraz próbował użyć paralizatora elektrycznego. Następnie wszyscy usiłowali zbiec z miejsca zdarzenia. Dwie osoby zostały ujęte.
Sprawa zapowiadała się dość niewinnie, choć pierwsza "jaskółka" pojawiła się już miesiąc wcześniej - w lutym - kiedy to podczas wykładu Grzegorza Felsa na temat sekt terrorystycznych uaktywniła się jedna z członkiń Bractwa Zakonnego Himawanti, zawzięcie dyskutując z prelegentem.
Tym razem 21 marca br. w auli głównej Politechniki Śląskiej zaplanowano wykład Piotra Tomasza Nowakowskiego pt. Sposoby werbunku do sekt. Był to trzeci z serii pięciu comiesięcznych wykładów pod ogólną nazwą: Sekty - niebezpieczeństwa i zagrożenia, organizowanych przez Gliwicki Ośrodek Dydaktyczny Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego.
Dzień przed wykładem rozdzwoniły się telefony do rektora Politechniki Śląskiej z dość prostackimi sformułowaniami typu: Coś z tym trzeba zrobić, co to za wykłady są prowadzone?! Dzwoniące osoby oczywiście nie raczyły się przedstawić. Rektor prof. dr hab. inż. Bolesław Pochopień odpowiadał grzecznie, że takie wykłady są prowadzone od pięciu lat, ich tematyka jest różnorodna, mają one charakter otwarty i nie ma żadnego problemu, żeby w nich uczestniczyć.
Wykłady wzbudziły również zainteresowanie mormonów. Dwóch ich przedstawicieli, nienagannie ubranych, pojawiło się w rektoracie. Zachowywali się bardzo grzecznie, chcieli po prostu wiedzieć coś więcej.
Dowiedzieli się, że mogą ewentualnie przyjść na godz. 18.00 do auli Politechniki Śląskiej. Tam będzie możliwość zadawania pytań. Później okazało się, że mormoni szukali odpowiedzi na swoje pytania także w kurii diecezji gliwickiej.
"Tonfa" i chwyt obezwładniający
Akcja mająca na celu bojkot wykładu nabrała rozpędu już w godzinach nocnych. Około godz. 23.15, podczas rutynowych działań, patrol straży akademickiej zauważył trzy osoby - dwóch mężczyzn i jedną kobietę - naklejające plakaty na elewacji pasażu Wydziału Górnictwa i Geologii. "Stop bestialskim zbrodniom Piotra Tomasza Nowakowskiego... Winnego popełnienia szeregu przestępstw kryminalnych zamknąć na 25 lat! Zbrodniarzu Nowakowski! Precz z naszej Politechniki!" - można było przeczytać na plakatach.
Podczas próby wylegitymowania i pouczenia sprawców jeden z nich użył przeciwko patrolowi ręcznego miotacza gazu oraz próbował użyć paralizatora elektrycznego. Następnie wszyscy usiłowali zbiec z miejsca zdarzenia. Strażnicy rozpoczęli za nimi pościg. Na parkingu przed wydziałem ujęli 44-letnią kobietę Izabelę T., natomiast na rogu ul. Bohaterów Getta Warszawskiego i Zwycięstwa pochwycono 40-letniego mężczyznę, Ryszarda M.
Jak relacjonują strażnicy w no-tatce służbowej: (...) w stosunku do sprawców zostały użyte następujące środki przymusu bezpośredniego: pałka wielofunkcyjna "Tonfa", ręczny miotacz gazu i siła fizyczna w postaci chwytów obezwładniających. Trzeci sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia.
Strażnicy niezwłocznie powiadomili o zajściu Komisariat III Policji przy ul. Akademickiej 14 i zatrzymane osoby przekazali funkcjonariuszom. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że zatrzymany mężczyzna to szef Bractwa Zakonnego Himawanti we własnej osobie.
Telefon "z prokuratury"
Mimo nocnej wpadki członkowie sekty nie rezygnowali. W dzień wykładu do rektora zadzwonił mężczyzna, który podał się za człowieka z prokuratury.
- Kto jest organizatorem tych wykładów - zapytał.
- Ośrodek Dydaktyczny Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego - odpowiedział rektor.
- Kto wynajmuje salę?
- Rektor Politechniki Sląskiej.
- To znaczy Pan?
- Tak, to znaczy ja.
- No tak - stwierdził mężczyzna - a czy Pan by mi mógł powiedzieć, kto personalnie z tego ośrodka jest odpowiedzialny za wykład?
- Proszę tam zadzwonić i dowiedzieć się, kto jest personalnie odpowiedzialny - rektor nie tracił cierpliwości.
- Czy Pan mi może podać numer?
- Powinien Pan go znać, ale jeżeli Pan nie zna, to podam.
Na tym skończyła się ta dziwna rozmowa. Rektor jest przekonany, że telefon "z prokuratury" był sfingowany i należy go traktować jako próbę zastraszenia organizatorów wykładu.
Po ostatnich wydarzeniach rzeczywiście można było się spodziewać jakiegoś ciągu dalszego, ale nie było powodów, żeby wykład odwoływać bądź przekładać, tym bardziej, że - jak twierdzi rektor - nie byłoby to w stylu uniwersyteckim.
- Jedyne, co zrobiłem tłumaczy - to poprosiłem dowódcę naszej straży akademickiej, żeby wzmóc czujność, jak również skontaktować się z policją.
Wykład
O godz. 18.00 w auli głównej Politechniki Śląskiej zebrało się liczne grono słuchaczy. Po wykładzie, a przed dyskusją głos zabrał rektor i poinformowało wydarzeniach, które miały miejsce poprzedniej nocy. Wyjaśnił, że spotkanie jest zabezpieczone przez straż akademicką i policję. Uczynił to, aby z jednej strony uspokoić zebranych, a z drugiej, by ostudzić zapędy członków sekty, którzy - jak wynika z ostatnich doświadczeń - są zdecydowani na wszystko.
Po wystąpieniu rektora nastąpiła przewidziana w programie dyskusja. Głos zabrała kobieta (ta sama, która miesiąc wcześniej mocno dyskutowała z Grzegorzem Felsem) i zaczęła zarzucać prelegentowi, że rzeczy, które mówi, szczególnie te dotyczące ruchu Hare Kryszna, są niezgodne z prawdą.
- Co Panią upoważnia, aby ze mną dyskutować na ten temat? - zapytał Piotr Tomasz Nowakowski - Czy ukończyła Pani jakieś studia w omawianej dziedzinie?
- Tak.
- Gdzie Pani studiowała? U kogo?
- U mojego nauczyciela.
Na sali zapanowała konsternacja.
- A kto to taki? - zapytał prelegent.
- Wielki Mistrz Bractwa Zakonnego Himawanti - odpowiedziała z rozbrajającą szczerością, po czym sala wybuchła gromkim śmiechem.
Kobieta spuściła z tonu, a na otwartą dyskusję odważyli się jeszcze dwaj inni apologeci wschodniej religijności. Spierali się z prelegentem jeszcze długo po czasie wyznaczonym na oficjalną dyskusję.
Uprzejme żądanie
Nazajutrz po wykładzie rektor otrzymał dwie tajemnicze koperty. Jedna z nich zawierała tak zwany "apel ekumeniczny" adresowany do J.M. Rektora Sekty "Politechnika". W apelu można między innymi przeczytać:
"Zwracamy się z uprzejmym żądaniem zaprzestaniu dokonywania nienawistnych ataków, oszczerstw i złośliwości wymierzonych w działające w Polsce mniejszościowe wspólnoty wyznaniowe, w szczególności zaś we wspólnoty powstające w ramach ogólnego nurtu współczesnej reformacji i odrodzenia religijnego zwanego potocznie nową falą religijną (NNR), New Age Movement lub Erą Wodnika, a także wywodzące się z kultury Dalekiego Wschodu, u w szczególności wywodzące się z Indii (Joga, Sufi). "
"Żądamy zaprzestania i zakazania napastliwej kampanii oszczerstw i pomówień wysnuwanych przeciwko mniejszościowym organizacjom religijnym, ich liderom, ośrodkom, wspólnotom oraz zasadom moralnym według których żyją (...). Żądamy zaprzestania przerabianiu Rzeczpospolitej Polskiej, naszej Ojczyzny, na watykańskie ranczo katolika Wojtyły i wprowadzania przez rzymskich opusdeistów i inkwizytorów represji totalitarnych przeciw mniejszościom duchowym, religijnym, filozoficznym i światopoglądowym."
"Wszystkie religie są sobie równe i domagamy się całkowitego równouprawnienia dla wszystkich związków wyznaniowych i kościołów, także w sferze politycznej i gospodarczej."
W drugiej kopercie znajdował się tekst pt. Heretyk - słowo niewygodne, zawierający przedruk z miesięcznika Znaki Czasu. Tekst zakończony jest wulgarnym, wręcz bluźnierczym komentarzem nadawcy przesyłki, którego nie wypada tu przytaczać.
Co dalej?
Policjanci z wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach rozpoczęli postępowanie sprawdzające. Można przypuszczać, że w ślad za nim zostanie wszczęte postępowanie karne, tym bardziej, że zarzuty są dużego kalibru.
Jak tłumaczy kierownik straży akademickiej Józef Rozkosz, zgodnie z ustawą, jaka obowiązuje względem służb ochrony mienia, a w tym wypadku strażnicy podlegają tej ustawie, podczas wykonywania zadań ochrony obszarów i obiektów uczelni korzystają z ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariusza publicznego.
Tomasz Petain

