Zatracić swoją tożsamość - czyli o tym jak Misja Czaitanii walczy z kryzysem w Lublinie
Ostatnio widzimy w Lublinie znaczny spadek popularności Misji Czaitanii, która robi co może, by się tylko jakoś utrzymać. Działania tej organizacji przypominają jednak na chwilę obecną przysłowiowe chwytanie się brzytwy przez tonącego.
W latach dziewięćdziesiątych mieliśmy okazję obserwować na terenie Lublina nasilone działanie ruchu o nazwie Instytut Wiedzy o Tożsamości, inaczej Misja Czaitanii. IwoT organizował wykłady, głównie na temat medytacji, która zaczynała wtedy stawać się niezwykle modna w naszym kraju. Dla młodych ludzi, zwłaszcza studentów, organizacja była czymś bardzo atrakcyjnym, czymś, co wnosiło świeży powiew do szarej rzeczywistości miejskiego życia. Ruch zdobywał więc coraz to nowych członków i na stałe zadomowił się w Lublinie.
Liczne konflikty z rodzicami niektórych adeptów tej organizacji, a głównie spór między Misją Czaitanii a panią Anną Łobaczewską, który w listopadzie 1996 roku zakończył się rozprawą sądową, przyciągnął uwagę mediów i opinii publicznej.
Zaczęło się pojawiać coraz więcej negatywnych głosów na temat owego ruchu, przez co organizacja była pod stałą obserwacją władz lokalnych, jak również ośrodków informacji o sektach.
Mieszkańcy Lublina kojarzyli od tej pory Misję Czaitanii głównie z aferami sądowymi, rodzice z zagrożeniem dla swoich dzieci, a młodzież w większości spojrzała na ruch nieco krytycznym okiem.
Na przełomie lat 2004/2005 pracownicy lubelskiego Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji zaobserwowali znaczny spadek zainteresowania się młodzieży tym konkretnym ruchem. Misja Czaitanii pomimo ogromnych nakładów finansowych na kampanie reklamową zyskuje niewielu nowych członków.
Prawdopodobnie wiąże się to faktem, iż zdecydowana większość Lublinian woli trzymać się z daleka od instytucji, która wzbudzała niegdyś takie kontrowersje, jak również z tym, że ludzie mieli okazję wysłuchać opinii osób sceptycznie odnoszących się do ruchu, a także świadectw byłych członków, którzy czują się przez IwoT skrzywdzeni. Znane są przypadki, gdy po odejściu z Misji Czaitanii byli adepci musieli przejść leczenie psychiatryczne, by móc później normalnie funkcjonować. Możliwość zestawienia ze sobą informacji przekazywanych przez zwolenników organizacji, jak i jej przeciwników, dała ludziom szansę na samodzielną, a przede wszystkim obiektywną ocenę, co wydaje mi się w takich przypadkach niezwykle istotne.
Kierownictwo Misji Czaitanii stanęło w obliczu kryzysu, który znacznie przyhamował rozwój organizacji na terenie Polski. Zapewne nie widząc nadziei na poprawę sytuacji, natychmiast podjęto konkretne działania mające na nowo ożywić ruch.
W Lublinie zaczęły pojawiać się plakaty z nową nazwą lokalnego ośrodka, która brzmi: Lubelskie Centrum Medytacji. Dlaczego Misja Czaitanii postanowiła zamienić starą nazwę - Instytut Wiedzy o Tożsamości — na nową, mniej poważnie brzmiącą? Możemy rozpatrzeć to na przykładzie osoby, która chcąc odciąć się od przeszłości, zmienia swoje imię i nazwisko. Zapewne podobnie jest z Misją, która nie chce być dłużej oceniana przez pryzmat wydarzeń z przeszłości i pragnie rozpocząć nowy etap swojego istnienia z czystym kontem.
Na dzień dzisiejszy medytacja pojmowana jest jako pewna technika, mająca przyczynić się do poprawy funkcjonowania organizmu i do osiągnięcia wewnętrznej harmonii. Niewielu ludzi decydujących się na kursy medytacji wiąże to z religią, czy jakimiś konkretnymi wierzeniami. Dlatego również w przypadku Lubelskiego Centrum Medytacji niewielu osobom przyjdzie do głowy, aby kojarzyć je z organizacją kultową, nie znając wcześniej prawdziwej historii ruchu.
Czy jednak sama zmiana nazwy przyniesie pożądane przez Misję efekty? Czy rzeczywiście pozwoli to organizacji odciąć się od przeszłości? Na pewno dla osób dokładnie śledzących losy ruchu, zmiana nazwy nie będzie miała żadnego znaczenia, może, co najwyżej przyczynić się do głębszej i bardziej szczegółowej obserwacji.
Jaki wpływ wywrze to na osoby, które teraz zetkną się z Misją Czaitanii po raz pierwszy? Czas pokaże.
Joanna Chaberska
Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji

